piątek, 30 marca 2012

Marzec.

   Marzec juz prawie za nami. Za dwa dni wracamy. Wyjazd byl fajny, bo dziewczyny byly fajne. Wiele zdjec z Plymouth zostalo zrobione przez nie, ale mam zgode na publikacje. Mam  tez zgode na publikacje zdjecia grupowego, wiec prosze bardzo:


   Wiele rzeczy mnie tu zaskoczylo, troche rozsmieszylo. W sklepie obuwniczym widzialam znak: Buy one shoe, get one free. Czyli kup jednego buta, drugiego dostaniesz gratis:) W innym sklepie widzialam ubrania na jajka!!! Kurze jajka ...zeby nie zmarzly po ugotowaniu. W sklepie ogrodniczym widzialam rozowe ( i mam na mysli rozowy jak Barbie) taczki i widly. Dzis w  autobusie jechal facet z wielkim tatuazem pieska SNOOPY'iego na ramieniu. Plymouth to sliczne miasteczko, ale jak dla mnie Wielka Brytania i Plymouth sa  troche za bardzo oryginalne. Ale moze to ja jestem za bardzo staroswiecka. Wole Polske:)

środa, 28 marca 2012

Dartmoor.

   Dartmoor to rezerwat przyrody, ktory troche przypominal nam Soline. Oczywiscie Solina jest 100 razy piekniejsza, ale i tak widok jeziora sprawil, ze jeszcze bardziej tesknie za domem. Ja wyznaje zasade, ze "Home is, where your heart is" (tym bardziej, ze jesli chodzi o moj dom, to sprawa jest troche bardziej skomplikowana), ale zasada ta w moim przypadku ma zastosowanie tylko w Polsce. Czyli moj dom jest tam gdzie ja, ale tylko w Polsce.





Rybki...

   ...i  rekiny czyli kolejna wyprawa w Plymouth. Dzien, kiedy odwiedzilysmy  National Marine Aquarium byl chyba moim ulubionym dniem - moglabym tam siedziec caly dzien! Rekiny byly przerazajace (jakie one maja straszne zeby!) ale rybki i inne stworki byly fascynujace i (moze to zabrzmi dziwacznie) MAGICZNE!














środa, 14 marca 2012

The Eye...

   ...czyli Plymouth IV. Dokladnie The Plymouth Eye, taki troszke mniejszy odpowiednik The London Eye. Jak sobie tak siedzialam na tym Diabelskim Mlynie, to przypomnial mi sie Chorzow, gdzie staramy sie jezdzic z Asia i Basia co roku. Roznica jest taka, ze tu mozna sie skupic na widokach. W Chorzowie chodzi chyba bardziej o adrenaline towarzyszaca samemu faktowi, ze wzbijamy sie ku gorze : Urwie sie, czy wytrzyma? Co to tak zazgrzytalo??? Matko, kiedy oni to ostatnio oliwili, w Sredniowieczu? Czy ta "parasolka" wytrzyma moja wage?...






Eden...

   ...czyli Plymouth III. W sobote bylysmy na wycieczce w Eden. Projekt zajmuje sie ekologia, badaniami, edukacja itp. W kapsulach ktore widzicie na zdjeciach panuja rozne klimaty. Mi najbardziej podobala sie kapsula z klimatem srodziemnomorskim. Okazalo sie, ze Kalifornia ma klimat srodziemnomorski, a Kalifornia jest rzut beretem od Kolorado, a Kolorado to...Dr Quinn:) A ja zawsze chcialam byc Dr Quinn. Jakby to powiedzial Tata Touly z "Mojego Wielkiego Greckiego Wesela" : So there you have it. Brakowalo tylko Sullego i Czejenow! Kapsuly z lasami tropikalnymi byl dla mnie zdecydowanie za gorace i wilgotne, dodac do tego lwa i tygrysa (ktorych tu oczywiscie nie ma) i jakos nie jestem fanka.



Ten dziwolag powstal z elektrosmieci, ktore przecietny czlowiek wyrzuca w ciagu swojego calego zycia; zeby ma zrobione z myszek od komputera.






Jesli kogos zainteresowal ten projekt, to wiecej informacji znajdziecie tu:  Eden Project

czwartek, 8 marca 2012

Plymouth II.

   Udalo mi sie pozyczyc aparat i zrobic troche zdjec. Na pierwszym zdjeciu widok z mojego okna, a potem juz miks tego co mi sie podobalo.







   Ostatnio pisalam o japonkach przy plus 5. Dzis szlam za dwoma panami (po kolorze skory podejrzewam ze mieli afrykanskie korzenie) jeden z nich mial wielka kurcice, czapke, szalik i... japonki, a drugi zimowe buty, czapoche, szalik, rekawiczki i ...podkoszulek. O zielonych wlosach, panach w makijazach, wystajacych majtkach (i nie tylko) nawet nie wspominam. Jesli chodzi o nazwe kawiarni, to mialam ochote isc zapytac, czy wlascicielem jest Polak, ale troche sie wstydzilam. Jeszcze raz przepraszam za te Neandertalska pisownie, ale nie mam polskich znakow. 


   O autobusach mam zamiar zrobic osobny post, bo to chyba one podobaja mi sie tutaj najbardziej (no moze poza Primarkiem;).





wtorek, 6 marca 2012

Plymouth I.

   Dzisiejszy post bedzie troche inny niz poprzednie. Nie ma zdjec  bo juz zdazylam popsuc aparat:) i nie ma polskich znakow...bo nie ma.
   W niedziele dotarlysmy do Plymouth. Podroz, choc meczaca, przebiegla ok - najwazniejsze, ze nie zgubilam zadnego dziecka:) Powoli sie tu zaklimatyzowujemy. Mieszkam w typowym, malym, przytulnym domku.  Lazienka jest rozmiarow szafy pancernej z klasy 201! Mam cudowny widok z okna - zatoka z lodkami  i duzo zieleni. Pogoda troche nieangielska, bo jest zimno i wieje, ze malo nam glow nie pourywa.        
    Na razie nie ma wiekszych problemow. Odkrwamy z dziewczynami miasto i autobusowy transport. Anglicy sa nawet dosc zabawni. Wczoraj gonilysmy do autobusu, a kierowca zamkna nam drzwi przed nosem! Po czym otwarl je, popatrzyl na nasze miny, szeroko sie usmiechnal i powiedzial : I thought that was funny. Jak wychodzilysmy to zapytal sie : Happy you're here? A Daria na to: dlaczego on nam zyczy Happy New Year?:) 
  W samolocie spotkalysmy niebieskiego Teletubisia! Facet okolo 30tki mial na sobie wielki welurowy niebieski kombinezon! Generalnie kazdy ubiera sie tu jak chce i nikomu nic do tego, co bardzo mi sie podoba. Ale jak widze te wszystie osoby w japonkach, to mam ochote puknac sie w glowe. Jest okolo 5 stopni!
   Zajecia jezykowe wygladaja tu troche inaczej niz u nas. Wczoraj jeden z nauczycieli wrozyl dziewczynom z dloni. Na przerwie dziewczyny go namowily, zeby mi tez powrozyl. Wyszlo mi, ze mam schizofremie lub jakis inny problem z psychika... Jak to uslyszalam, to zwatpilam w jego umiejetnosci i dalej nie sluchalam...mowil cos o wielkiej milosci z przeszlosci i wielkiej milosci w przyszlosci i trojce dzieci. Jak to uslyszalam, to mialam juz pewnosc, ze to oszust:)
   Na dzis to wszystko. Tesknie za Basia  i Asia i Wydrna!!!

sobota, 3 marca 2012

Filip.

   Na początek dwa zdjęcia mojego chrześniaka Filipa. Zdjęcia tak trochę z serii kiedyś-i-dziś, albo jak kto woli z serii znajdź-dwie-różnice. Jeśli chodzi o mnie i o Filipa, to jak widać różnic jest niewiele: ten sam czarujący uśmiech, to samo mądre spojrzenie...:) Na najbliższy miesiąc życzę Wam żebyście wszyscy witali każdy dzień z takim samym uśmiechem jak Filip! 





   A na koniec trzy zdjęcia z domu. Przez najbliższy miesiąc jestem na "wakacjach", więc kolejne zdjęcia domku dopiero w kwietniu. A wśród nich zdjęcia szafki pod umywalkę z Leroy Merlin (w którym ostatnio bywałam chyba częściej niż u mamy!). Wg instrukcji do złożenia szafki potrzebowałam tego co w pudełku, śrubokrętu i ...dwóch facetów:) A dałam sobie rade sama! I jeszcze dwa bolce mi zostały. 
   Za kilka dni zapraszam tu ponownie - na zdjęcia z Plymouth:)