sobota, 26 maja 2012

Dartmoor & Tavistock

   Poniewaz znow udalo mi sie dorwac do komputera, mam przyjemnosc zaprezentowac kolejnego posta:) Dzis bylismy na wycieczce w rezerwacie przyrody w Dartmoor oraz w malym miasteczku Tavistock. Tavistock jest znane z tego, ze to wlasnie tutaj urodzil sie Sir Francis Drake ( o nim wiecej za niedlugo).
   Na poczatek kilka zdjec z Dartmoor.





      Kazdy las, ten w Dartmoor tez, jest magiczny. Ja z jednej strony las uwielbiam - spokojnie moglabym mieszkac w srodku jakiegos lasu z wilkami i niedzwiedziami. Ale z drugiej strony las noca to juz nie to samo. Cmentarzy sie noca nie boje, ciemnych zaulkow sie noca nie boje, ale lasow noca to juz sie boje strasznie.  Wystarczy pomyslec o Czerwonym Kapturku. Gdzie mial przygode? - W lesie. Jas i Malgosia? Las. Byl taki film "Osada" (POLECAM, ale samemu ogladac nie radze). Gdzie czychal potwor? W lasie. No wiec sami widzicie.

   A teraz kilka zdjec z Tavistock.







   Kiedys pisalam o czapeczkach dla jajek. Jesli ktos mi nie uwierzyl to w jednym ze sklepow przygotowalam mala ekspozycje. No i jak wam sie wydaje, ktoremu jajku jest najsmutniej/ najzimniej/ najmniej przytulnie (cosy)?


      A na koniec Danish Rolls, czyli jak narobic apetytu facetowi:)


piątek, 25 maja 2012

Motyka.

   Jednym z najpiekniejszych miejsc w Plymouth jest The Hoe (zdjecia w przyszlym tygodniu). Jest tez ulica Hoe Street (dowod ponizej).  A samo slowko HOE oznacza...motyke. I ma tez jeszcze jedno bardzo brzydkie znaczenie. I za kazdym razem jak mowimy, ze idziemy na The Hoe, to mi sie smiac chce.


   I tak a propos the hoe i smiesznych nazw przypomniala mi sie ostatnia wizyta w sklepie DIY czyli zrob to sam. Moja gospodyni szukala farby do pokoju, a ja postanowailam jej towarzyszyc.  Osoba, ktora jest odpowiedzialna za nadawanie nazw farbom musi miec ogromna wyobraznie. I tak mamy np.

1. Sleep Baby Sleep czyli niebieski
2. Dog's Ear czyli rozowy
3. Grandma's Refrigerator czyli zolty
4. Baby's Breath czyli niebieski
5. Chocolate and Warm Blanket on a Cold Night czyli...taki rozowy brazowy sama nie wiem:)
6. Fun Blonde czyli zolty
7. Atomic Vomit !!!! czyli zielony

Polskie nazwy nie ustepuja tym angielskim, bo pamietam, ze sie kiedys w Leroy Merlin usmialam - wiec na poprawe humoru moja rada to wizyta w sklepie z farbami:)

   A na koniec piosenka z serii OPZ! Czyli Ocalic Przed Zapomnieniem:) Piosenek jest na swiecie strasznie duzo, i boje sie, ze za pare lat pozapominam moje ulubione!


Exeter.

   Kilka zdjec z wycieczki do Exeter, przedstawiajacych najwieksza atrakcje miasta - katedre. Potem niestety padla mi bateria w aparacie. Pierwsze zdjecie jest ze strony www miasta - katedra jest w tej chwili remontowana na zewnatrz i wszedzie byly rusztowania.










   A na koniec zdjecie mojej ulubionej "czesci" -sciagniete z Internetu bo moje nie wyszlo. 12 rzezbionych aniolkow. Chociaz jesli mam byc szczera to i tak u Pana Zdzislawa Pekalskiego w galerii sa ladniejsze!




Plomien olimpijski.

   Tydzien temu w sobote do Plymouth zawital plomien olimpijski. 55 tysiecy ludzi ( w tym nasza skromna grupa rozsiana po miescie) przyszla go przywitac. Feta byla olbrzymia! Mi udalo sie znalezc miejsce gdzie ludzie nie stali jeden na drugim ( slyszalam, ze blizej centrum tak bylo;) i nawet udalo sie pstryknac kilka zdjec.







czwartek, 17 maja 2012

Rozmaitosci.

    Kolejny tydzien za nami. Na wtorkowym spotkaniu wszystkich grup  moje dzieciaki przedstawialy prezentacje, ktora przygotowalismy w Polsce, a ktora dotyczyla Sanoka i Bieszczad. Najwiecej ochow i achow dostalismy podczas slajdow z obrazami Beksinskiego. Jesli sie nie myle, to ten obraz "spodobal" sie najbardziej:



   Nie jestem wielka fanka Beksinskiego, ale ulubiony obraz mam (patrz nizej).  O ile nie jestem pewna czy ten wyzej znajduje sie w Sanoku, to ten moj ulubiony na pewno tam jest.


    Na zdjeciu nizej widzicie moich dwoch chlopakow zajetych spiewaniem piosenki (numa nume nej!:) Nie wiedziec czemu dzieciaki we wtorki uwielbiaja sobie robic karaoke. Sami przysiadaja do laptopa i wyszukuja na You Tube wersji karaoke. Jesli chodzi o Polske to faworytami sa " Jestes Szalona", "Stracilas Cnote" i " Cztery Razy Po Dwa Razy". Klasyki:)


   W Tellusie (organizacja goszczaca) w lazienkach mozna zobaczyc tradycyjne angielskie krany (sprzedawane i montowane do dzisiaj!!!).  Napis nad umywalka mowi - UWAGA!!! GORACA WODA! I tak...poparzylam sie troche za pierwszym razem.

   Mamy na swiecie Oskary, mamy Noble, kto by pomyslal, ze istnieje tez nagroda za "Kibelek Roku" czyli LOO OF THE YEAR:)

   Wymarzona przejazdzka wysokim autobusem! Nie uwierzycie, ale z perspektywy osoby siedzacej na przodzie, z lewej lub prawej strony przezycia sa NIESMOWITE!!! Ma sie wrazenie, ze autobus zachaczy o kazde swiatla i przewroci kazdy znak. Kilka razy myslalam, ze wjedziemy ludziom do ogrodu albo przynajmniej staranujemy im auto. Nie moge tez zapomniec fascynujacych widokow w stylu sztucznej choinki na dachu przystanku!

     Pamietacie taki program "Gdzie jest Wally?" Ja zawsze jak wchodze do supermarketu to bawie sie w " Gdzie jest Tyskie".

   I na koniec tawerna Shirley Valentine. Shirley to bohaterka filmu z 1989 roku. Jednego z moich ulubionych filmow. Shirley gada ze sciana tak jak ja ( tylko ona gada ze sciana, bo maz ja zaniedbuje, a ja gadam ze sciana, bo lepsze to niz gadanie sama do siebie:) Jakie bylo moje zaskoczenie jak w jednym z zakamarkow zobaczylam Shirley Valentine's Taverna! Nizej jest zwiastun- jesli nie chce wam sie ogladac calego filmu ( jest na You Tube, ma nawet hiszpanskie napisy; albo z checia pozycze:) to przynajmniej ogladnijcie zwiastun - WARTO.


   A na koniec dwa dziwne zdarzenia. Po pierwsze,  w drodze do miasta, z okna autobusu widzialam (Anglicy maja w pokojach dziennych takie wielkie okna ) w jednym z domow SARNE. Ale mozliwe, ze to byl tylko bardzo dziwny pies!
   Po drugie, w zeszla sobote bylismy z dzieciakami w Pizza Hut. W Pizza Hut maja takie miejsce, gdzie dzieci moga udekorowac swoje lody. W takim wlasnie miejscu meczyla sie mala dziewczynka,  moze siedmioletnia, ktora nie mogla otworzyc sosu czekoladowego. Podeszlam do niej i zapytalam czy potrzebuje pomocy. Ta sie usmiechnela, podaje mi butelke i wtedy ja widze, czemu ona nie mogla jej otworzyc: bo przeszkadzaly jej w tym 30 centymetrowe, rozowe, obsadzone diamencikami TIPSY!
 Buzka:)

niedziela, 13 maja 2012

Spacer.

   Jestem w fajnym miescie, mieszkam w pieknym miejscu, a 2 minuty od domu mam las i zatoke. Idealne miejsce na spacery.






      A na koniec dwie piosenki Kimbry, ktore sa dla mnie codziennie tym, czym dla innych dobra kawa z rana:)


   Do znajacych angielski - prosze sie nie zapedzac w interpretacji piosenki powyzej - jakos tak tylko wyszlo:)



Mieta z czekolada.

   Kolejna wycieczka do Eden Project. Najsmieszniejsze jest to, ze przez chwile rzeczywiscie poczulam sie jak w raju - kiedy okazalo sie, ze budce z lodami maja moje ulubione smaki - mieta z kawalkami czekolady i kawa. Lody byly PRZEPYSZNE i nawet budke na rondzie w Strzyzowie przebily!




   Ten kaktus, ktory widzicie ponizej nazywaja tu "jezykiem tesciowej". Okazalo sie, ze tesciowej nie mam, ale jej jezyk w domu to tak!









   Czy osoba, ktora to posadzila nie zechcialaby mnie odwiedzic za rok??? Tak     w kwietniu...