niedziela, 26 sierpnia 2012

Niezniszczalni 2.

   W końcu się doczekałam!!! Jest druga część Niezniszczalnych!!!!!!! Koniecznie wybierzcie się do kina, bo w domu to jednak nie to samo ( wiem, bo jedynkę widziałam w kinie, a potem kupiłam sobie na DVD:) No chyba że nie lubicie wybuchów, pyskobicia, ognia, strzelanin...to lepiej nie oglądajcie wcale. Kurcze, to że ten film to jeden z moich ulubionych chyba źle o mnie świadczy! Ale jest w nim Jason Statham,! I mój drugi kiedyś ulubiony aktor Dolph Lundgren ( uwielbiam:) !!! A poza tym, te filmy są bardzo śmieszne. Pod spodem kilka cytatów.


Arnold: I'm back!

Arnold: My shoe is bigger than this car! 

Sylvester: I heard another rumor that you were bitten by a king cobra.
Chuck: Yeah. But after five days of agonizing pain, the cobra died. 

Sylvester:  Rest in pieces.

Bruce do Sylvestra:  Who do you think you are, Rambo?




   A na deser trailer z jedynki!



Czarna Owca.

   Kilka zdjęć z wieczoru panieńskiego Asi:) Miejsce było super - nazywa się Czarna Owca i jest na Brzeżance, koło Strzyżowa. Jeśli kiedyś będziecie chcieli odpocząć, to polecam - no chyba, ze boicie się baranów i owiec! Nas na dzień dobry przywitały dwie sarenki!
  Dojazd może trochę przestraszyć, ale wierzcie mi, BOMBA. Zaczyna się zjazdem z wąskiej asfaltówki tu na dole:


   ...a potem jedziemy dalej...


...jeszcze trochę dalej...


... jeszcze kawałeczek...


...i już prawie jesteśmy!


   Na miejscu możemy podziwiać różności z bliska...


...albo z daleka.
 

   Możemy popływać w basenie, tak jak panna młoda...


  ...albo zagrać w ping ponga lub bilard.  Basia ponoć pierwszy raz grała, ale coś za dobrze jej szło! Po angielsku mówią na to beginner's luck:)


   Potem było jeszcze limbo:)


    A później puszczałyśmy lampiony. Dla mnie to był pierwszy i ostatni raz z lampionami...albo kara za tę dobrą teściową, której Asi życzyłam ( chodzi oczywiście o moją Mamę:). Ogólnie rzec biorąc, teściowa poszła na dno...a dokładnie do lasu. Na początku poszybowała do góry, a za chwilę stwierdziła, że ma w nosie latanie i spadła do lasu! Na szczęście to był BARDZO burzowy dzień, las mokry i tylko chyba to uratowało mnie od spowodowania pożaru w lesie. 









czwartek, 23 sierpnia 2012

Cy to cynia cy nie cynia?


   Kilka zdjęć, żeby pochwalić się tym, co mam koło domu ( a nie ma tego jeszcze za wiele). Wszystko jak na razie pięknie mi rośnie ( tfu tfu). 






Parapetówa nr jeden czyli...

...czyli dziękuję za super dzień i prezenciki ( to lubię najbardziej;).
 





      A niżej kilka zdjęć zrobionych przez Filipka, lat 4 albo 5:)





Śniadania, tabliczki, ASIA i PAWEŁ!

   Znowu z pomocą odwiedzili mnie Paweł i Asia. Dzięki za pomoc i mile spędzony czas!


       Jak to jest, że Paweł potrafi wszystko???


   Pierwsze śniadanko w nowym domu...No dobra, pierwsze było Monte, sok marchewkowy z butelki i jedna cudem znaleziona łyżeczka do Monte;) 


   Ten znak niżej kupiłam trochę z przekory. Bałagan w kuchni jest oznaką szczęścia. A u mnie jest zawsze porządek i zawsze jestem szczęśliwa!


   Do wyboru na obiad:
1.Bierz
2. Zostaw
  

wtorek, 14 sierpnia 2012

Podwodne stopy.

   Podwodne stopy. Maila z takim tytułem dostałam od Sabiny i Kuby:) Na spływie było super - dziękuję!!!

W pewnym momencie było bardzo płytko i trzeba było wysiąść z kajaka i go przepchać. Sabina się poślizgnęła i PRAWIE przewróciła ( zamoczyła tylko kawałeczek tylniej części ciała). Sabina: Ufff, jak to dobrze, że miałam kapok! Tak się z tego zaczęłam śmiać ( woda do kostek - kapok na pewno by ją uratował;), że z tego śmiechu sama wpadłam jak długa po szyję. Było bosko.

   A zdjęcia moich nóg w wodzie są moje ulubione.






   Zdjęcia autorstwa Kuby.


sobota, 11 sierpnia 2012

Przygoda, przygoda!

   Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda. Ostatnio byłyśmy z AS odwiedzić Wujka S. i jego pięć psów na Gbiskach:) Miałyśmy jechać tą samą drogą co zawsze, ale coś mnie napadło, żeby przypomnieć sobie drogę, którą dawno temu jeździliśmy z Tatą. Trochę niebezpieczną, trochę dłuższą, ale za to jaką PIĘKNĄ. Warto było!!! Tylko popatrzcie na zdjęcia poniżej.

   
   Wujek lubi coś, czego ja nie znoszę - pozować do zdjęć. Psy mają tak samo jak ja;)

 

 

   Jak już trochę pomogłyśmy u Wujka, pojechałyśmy do Asi robić przewieszki na...napoje weselne:) Generalnie to był BARDZO miły dzień! Dzięki Asia!

P.S. Pojechałyśmy kiedyś z Asią do Castoramy bo Pawłowi zabrakło jednego profila. Okazało się, że mieli fajne półki, które będą mi pasowały do kuchni, to kupiłam. No to jeszcze haczyki dokupiłam, i znalazłam preparat do malowania blatów drewnianych.  Asia znalazła jakąś zieloną farbę co jej była potrzebna. I szukałyśmy jeszcze półki co kiedyś tam wypatrzyła. Wróciłyśmy zadowolone do domu. I co? Jaki był początek tej opowieści? Zapomniałyśmy profila - jednej rzeczy, po którą pojechałyśmy:)
 





       Dostałam kilka wiadomości, że mój blog nie chce wyświetlić Waszych komentarzy. Nie wiem, gdzie Wy je piszecie, ale u mnie opcja komentarzy jest wyłączona:P W razie czego, wszystkie uwagi chętnie przyjmę na maila!

Znacie taki kawał. Wraca facet do domu i już od progu krzyczy WRÓCIŁEM, KURDE WRÓCIŁEM!. Jednego buta wykopał na prawo, drugiego gdzieś na lewo. NO KURDE WRÓCIŁEM! Wpada do kuchni, otwiera lodówkę i myśli sobie - ALE ZARĄBIŚCIE BYĆ KAWALEREM:) 

Ja mam identycznie, tylko z końcówką ALE ZARĄBIŚCIE BYĆ PANNĄ:)







sobota, 4 sierpnia 2012

Składanki Boba K.

   Pamiętacie Bobka Nierobka? A znacie Boba Budowniczego? No to jak pomieszacie te dwie postacie to Wam wyjdzie taki oksymoron - ja:) 
   Zeszły tydzień minął pod znakiem składanie mebli z Ikea. Te meble są chyba zaczarowane, bo mogłabym przysiąc, że składanie ich uzależnia. To jest jak magia - coś jest w pudełku, a zaraz stoi mebel. Łóżko składałam ponad 3 godziny i cieszyłam się każdą sekundą:)




   W tym pudełku wyżej jest mój stół.  A nogi od stołu ( poniżej po prawej) to chyba było największe zaskoczenie a la Ikea. Bo jak je zobaczyłam i przystawiłam sobie taką nogę do nogi, to stwierdziłam, że przez przypadek wzięłyśmy chyba stolik dla dzieci:) Ale jak się okazało parę minut później ( no dobra, paredziesiąt minut później;) wszystko ze stołem było ok - zdjęcia dwa posty niżej.


   Na koniec, ni z gruszki ni z pietruszki, ciekawostka - wiedzieliście, że Jan Nepomucen jest patronem niewiernych żon? Ostatnio tak patrzę u ludzi po figurkach przed domami, i na kapliczki przy drogach i dróżkach i stwierdzam, że one wszystkie są strasznie smutne. Np. Jezus Frasobliwy. Nie twierdzę, że nie są piękne - są. Tylko że smutne. Ja jak sobie kiedyś zrobię przy domu / na domu ( jeszcze nie mam pomysłu ) figurkę, to chciałabym, żeby to był taki Jezus, który będzie mówił - Jest ok, będzie git!.

   A z mądrości ludowych - Krzyczy wrzesień, że już jesień, czyli jesień tuż tuż:)