sobota, 29 września 2012

Obcy w Warszawie!


   W ramach pewnego szkolenia zostałam wydelegowana na 2 dni do Warszawy. W "stolycy" ( pozdrowienia dla B.) nigdy nie byłam, więc nawet cieszyłam się na ten wyjazd. Nie żałuję, bo szkolenie było ciekawe, i poznałam fajne koleżanki, ale jednak Warszawa to nie moja bajka! Wszyscy tam gdzieś pędzą, piją kawę, gadają przez telefon, a jedyne osoby, które się do mnie uśmiechały, to osoby wręczający mi jakieś ulotki. Cały czas miałam wrażenie, że sami tam przedstawiciele handlowi ( bo rejestracje zaczynające się od literki W jakoś mam tak zakodowane). No i strasznie męczące jest przechodzenie na drugą stronę jezdni (jak wchodziłam do tunelu, to zawsze była niespodzianka gdzie wyjdę - w wielu miejscach nie ma typowego przejścia dla pieszych, tylko trzeba zejść do podziemi).


   Poniżej dziwnie znany budynek, na który się natknęłam podczas mojej krajoznawczej włóczęgi:)
Widziałam też atelier Zienia ( nie wchodziłam - za wysokie progi), Teatr IMKA, Plac Trzech Krzyży ( ten, na którym następnego dnia była manifestacja w obronie TV Trwam). Widziałam też pana, który gra w "Klanie" psychiatrę ( a przynajmniej grał go tam jak byłam w podstawówce, i przynajmniej wydaje mi się, że to był on;). A przed Sejmem widziałam strajkującego Pana z Malmy, o którym czytałam chyba w Newsweeku.


    Warszawski poranek.


   Ponieważ miałam dużo czasu łaziłam sobie po przeróżnych uliczkach i zaułkach. Jakie było moje zaskoczenie, jak przeczytałam napis na tablicy, którą widzicie niżej! ( Chodzi oczywiście o to, że szkoła, w której uczę jest szkołą im. Karola Adamieckiego:)

    
   Z innej bajki ( mojej:):

   Kilka zdjęć zrobionych podczas spaceru na szkolnym " okienku". Pamiętacie ile osób pukało się w czoło jak mówiłam, że cv wysyłam tylko do Sanoka  i w dół? A kto z was na przerwie na II śniadanie/ na okienku może wyskoczyć na spacer i zobaczyć takie cuda?



   Zanim weszłam na Tarnicę, musiałam wcześnie rano wyjechać z domu. Ledwo z domu wyjechałam już stawałam - żeby zrobić Wam zdjęcie tego pięknego poranka! 


      Trochę za mało tu dziś kolorów więc wstawiam słonecznika od Eli:)


      I jeszcze zdjęcie zrobione z dużego pokoju ( lub jak kto woli "salonu":P)  Zaczynamy jesień!     


   Jak jechałam do Warszawy to widziałam dwie ciekawe rzeczy. Po pierwsze widziałam SALON usług pogrzebowych! A po drugie widziałam super reklamę łazienek, która wyglądała mniej więcej tak:

KOCHAŁEŚ SIĘ KIEDYŚ W ŁAZIENCE?
W NASZEJ SIĘ ZAKOCHASZ!



   I jeszcze kilka piosenek zespołu Hurt. Gdyby w naszym życiu, jak w filmie, leciała w tle muzyka to przy Stay spokojnie mogłabym umrzeć ( co jest dość ironiczne, bo stay oznacza zostań). 
    A skoro zespół Hurt, to przypomniał mi się pewien napis na nagrobku z książki Vonnegut'a Rzeźnia nr 5

Everything was beautiful and notning hurt.
Wszystko było piękne i nic nie bolało.

   Zazdroszczę każdemu, u kogo ten napis nie byłby kłamstwem.





czwartek, 27 września 2012

Jabłkowy na Tarnicy.

   W niedzielę byliśmy z Sabiną i Jej Kubą na Tarnicy, Haliczu i ROZSYPAŃCU. Czyli kolejne marzenie mogę skreślić z listy:)
   P.S. Wiedzieliście, że wrzosy godzą skłóconych kochanków, a narcyze przywołują miłość?







   Nie, Kuba się nie modli. Kuba pisze smsa:)



   Ktoś mi nie wierzył, że wedrę jabłkowego na Tarnicę, więc przesyłam dowód. Udało mi się zrobić zdjęcie, póki jeszcze był!!!
   Na następne wycieczki mam zamówienie na więcej:)


   A na koniec piosenka, która teraz robi całkowitą furorę w mojej głowie ( i radiu). Tak jak wszystkich piosenek należy jej słuchać BARDZO GŁOŚNO! 


niedziela, 16 września 2012

Wrzeszczy wrzesień, że już jesień:)

Hello:)  

   Po pierwsze marzenia się spełniają. Jesień jest jakaś łaskawa dla mnie, bo spełniły się trzy z mojej listy. O dwóch nie będę gadać ( SEKRET:P). Ale za to o jednym mogę napisać. Brzmiało HAVE AN AMAZING HOUSE WARMING PARTY ( OR THREE). Co tam trzy, były już cztery, a będzie więcej! I wszystkie były wspaniałe. Mowa oczywiście o parapetówach. 

   Ponieważ dalej nie mam w domu Internetu ( i na razie nic nie zapowiada, że to się zmieni), to tak lekko spóźniona zamieszczam życzenia na nowy rok szkolny dla wszystkich moich kochanych dzieciaków:)


   Oczywiście najważniejszym wydarzeniem września było wesele Asi i Pawła!!! To było najfajniejsze wesele mojego życia:) Było też śmiesznie. Asia złapała swój 11 bukiet podczas szczepin ( jak mawia Eliza W.;), Wujek S. nie chciał szyszki, bo stwierdził, że on mieszka koło lasu i szyszek to on ma potąd:) Ja znowu chciałam szyszkę, ale taką, żeby była orzeszkiem - bo z jedzenia/ napojów/placków to właśnie orzeszki były najpyszniejsze i chętnie widziałabym szyszkę wypełnioną tylko orzeszkami;). Po przejażdżce bryczką zafascynowany koniem Patryk W. oświadczył Mamie, że konie mają strasznie twarde nosy, i on nie dał rady temu koniowi nosa wepchnąć do buzi... Po czym na moje  Patryk, to ja ci życzę konia pod choinkę ( mina jego Mamy bezcenna:) Patryk się zamyślił i poważnie oświadczył, że Mikołaj chyba nie robi koniów:)

   Asia wyglądała pięknie!


   Dla tych, którzy jeszcze nie znają mojego drugiego brata, Punia,zdjęcia jak tańcuje z Mamą:





  Niżej Basia i Asia, które są autorkami zdjęć powyżej:)


   We wrześniu odwiedziła mnie Madzia M. z mężem i synkiem - Gabryś jest boski, jeszcze chyba nigdy nie widziałam takiego wesołego malucha!


Gabryś z ciocią Asią.

   Jeśli jeszcze nie oglądaliście filmu "Skazany na bluesa"  to musicie to nadrobić. Film bardzo smutny i bardzo piękny. 

   W życiu najpiękniejsze są tylko chwile. 


   I jeszcze piosenka, którą znalazłam dzięki Asi M. Dziękuję;)


   A na koniec popatrzcie na mój piękny prezent od Beaty: post z bloga Beaty