czwartek, 26 grudnia 2013

Oksana.

Moje nowe ulubione zdjęcie 2013:) 


P.S. Po pierwsze Malutka śpi. Po drugie, Asi telefon robi strasznie "chude" zdjęcia:) Popatrzcie do tyłu, nawet drzwi wyszły chude;) No i jeszcze mi się przypomniało, żeby dopisać, że to córeczka Puńka i Agi!

środa, 18 grudnia 2013

December Song.

Wiem, że jest trochę za wcześnie, ale mogę nie mieć okazji później. 

WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!

 George Michael December Song

P.S. Do spostrzegawczych: tak, wiem, że tę samą piosenkę zamieściłam rok temu. Ale nic nie poradzę na to, że to moja najbardziej ulubiona świąteczna piosenka:) Zaraz po niej jest Last Christmas...;) Ale to już pewnie grają w radiu więc Wam oszczędzę.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Marmolada czy Dżem?

Wiedzieliście, że hoi polloi to słowo??? Strasznie fajne słowo. Pamiętam jak czytałam książki o Adrianie Mole'u, i on w pewnym momencie swojego bardzo dziwnego ( tak, to jest właściwe słowo:) życia serwował wątróbkę w restauracji o nazwie Hoi Polloi. I zawsze ta nazwa mi się podobała, ale wydawało mi się, że to zwykła nazwa własna. A ostatnio czytając National Geographic, natrafiłam na artykuł o Laredo ( takie miasto na pograniczu Meksyku i USA) i tam trafiłam na to słowo. Więc zaraz do słownika...i jest:) Plebs. No więc już wiem, komu Adrian serwował wątróbkę:)
Kolejna  ciekawostka. Marmolada to góra, najwyższa w Dolomitach (3343 m.n.p.m). Marmolada:)
A skąd wiem o Marmoladzie. Bo czytałam biografię Reinholda Messnera. 
Ja nie pisze tego wszystkiego, żeby się wymądrzać czy chwalić ile wiem. Prawda jest taka, że dziś wiem, a jutro zapomnę. Ten blog, założony prawie dwa lata temu, został trochę odgapiony od bloga B. Mój oczywiście nie dorasta temu jej do pięt, ale i tak strasznie podoba mi się sama idea prowadzenia bloga. Bo mam straszną pamięć, a chcę zapamiętać tyle rzeczy! Bo jak będę stara, to będzie mi przypominać o tym, co już zapomniałam. Bo zdjęcia, bo ulubiona muzyka, bo najfajniejsze kwejki. Więc sobie piszę, a jeśli jeszcze komuś się to podoba to super. Pamiętacie piosenkę Stinga The Book of My Life? No to ten blog to taka moja Book of My Life.

Sting The Book of my Life

Messner to był największy podróżnik na świecie! Jako pierwszy zdobył wszystkie ośmiotysięczniki na Ziemi!!!   I to w jakim stylu! Był pierwszym, który zdobył Everest bez butli z tlenem. Zawsze starał się wchodzić z jak najmniejszym bagażem, dlatego był w stanie wytrzymać bardzo długo bez jedzenia. Kiedy ratował pewną osobę w Nepalu, przeszedł dystans, który innym zajmował 2 i pół dnia w 6 godzin! Jest też smutna opowieść o jego bracie, który zginął w 1970 roku podczas zdobywania Nanga Parbat porwany przez lawinę. Wiecie, ze   ciało brata  znaleziono w 2005! Zrobiono testy DNA i okazało się, że to on.
Messner powiedział: Without the possibility of death adventure is not possible. Czyli ( i właśnie dlatego nie lubię tłumaczeń - nie da się tego tak super przetłumaczyć, już nie będzie brzmiało tak jak powinno) To nie przygoda  jeśli nie ma ryzyka, że zginiesz. No więc tak sobie myślę, AMBITNIE:) A potem myślę o swoim życiu. Mam na MP3 piosenkę od Sebastiana Basi: Born to be Wild, Steppenwolf. I tak zaczęłam myśleć i wyszło mi, ze najdziksza rzecz jaką ostatnio zrobiłam to założenie sukienki w paski poziome do swetra w paski pionowe. Muszę zrobić coś dzikiego:) 

Steppenwolf Born to be Wild

Goodbye i Je t'aime:)
P.S. Czy wąchaliście kiedyś  MANGO? To jeden z najpiękniejszych zapachów!


sobota, 14 grudnia 2013

Czesław mój czyli rege rege rege:)

Ostatnio jedną z moich ulubionych piosenek jest Harley mój Dżemu. Tak, ulubione piosenki zmieniają mi się często:) Tęsknie za moim autem  i zawsze jak tylko na MP3 wskakuje ta piosenka to zaraz o nim myślę. Biednym, zakurzonym, schowanym w stodole:(
Kilka faktów o Cześku:
1) ręczny kiepsko trzyma...no ale zawsze można parkować na płaskim i zostawiać na biegu. Spokojnie, ręczny jest na liście do naprawienia przed przeglądem.
2) spryskiwacz nie działa...ale od czego jest płyn do mycia okien wożony pod fotelem:) Spryskiwacz też jest na liście do naprawienia:)
3) lusterko odpada...ale czy jest coś, czego nie naprawi taśma izolacyjna? No i tak w ogóle, to to nie była moja wina...no nie, to tamten jechał za blisko środka!!!
4) odpada jedna wycieraczka...ale już obczaiłam jak ją przyczepiać. No i zawsze można się pobawić w chowanego...to znaczy wycieraczka odpada i się chowa a ja szukam. I w sumie zdarzyło się to tylko dwa razy.
5) jak jedzie to warczy jak sieczkarnia...ale dzięki temu od razu wiadomo, że jestem we wsi ( pozdrowienia dla Eli:*  rege rege rege)
6) zamek centralny otwiera się sam...normalnie MAGIA na wyciągnięcie ręki, zostawiasz auto zamknięte, znajdujesz otwarte:)
7) siłowniki w bagażniku padły i nie trzymana klapa spada...ale to tylko dodatkowy powód, żeby zawsze w aucie mieć porządną parasolkę - chroni przed deszczem lub działa jako podpórka:)
8) prędkomierz podświetla tylko do 80 km/h. Czyli jak jadę nocą więcej niż 80 to tego nie widzę:)

Mimo wszystko kocham go strasznie i nie chce nowego żadnego innego. 

Z jakiś powodów nie mogę tu podłączyć mojej ulubionej wersji z YT, więc podaję linka. Posłuchajcie, warto!!!



Już za kilka dni będę w domu - tęsknie za waszymi kochanymi ryjkami!!!
I jeszcze chciałam uzupełnić listę tego za czym tęsknię - zapomniałam o najfajniejszej ciotce - klotce na świecie - Lucynce:*


Ooo, i jeszcze jedna piosenka mi się przypomniała. Cover. 
Lauryn Hill. Can't take my eyes off of you.


Jak mawiał mój były uczeń,
Goodbye i Je t'aime:)

czwartek, 21 listopada 2013

Test Rorschacha czyli chyba jestem normalna:)

Jeśli znajdziecie chwilę czasu i macie ochotę się pośmiać to zróbcie sobie Test Rorschacha, tu: test.
Zobaczycie parę kleksów i będziecie musieli  z kilku podpowiedzi wskazać, co dany kleks wam przypomina. O idei "wyśmiewania" tego typu testów przeczytacie na tej samej stronie. Wbrew temu, że diagnoza jest "zabawą" to idea jest dość poważna. Generalnie chodzi o to, że niektórzy specjaliści twierdzą, że tego typu testów absolutnie nie powinno się używać przy diagnozie psychologicznej i sądowej. ( Dwa dni po tym jak natknęłam się na tę stronę www akurat czytałam książkę, gdzie jeden z bohaterów jest oskarżony o morderstwo i biegli próbując ustalić czy był wtedy poczytalny czy nie robią mu między innymi właśnie ten test:)

Moja diagnoza brzmiała następująco:


Twoje odpowiedzi sugerują, że jesteś całkowicie normalny. Czy zdajesz sobie sprawę, jak rzadkie to jest? Może powinieneś obniżyć standardy i znaleźć sobie jakieś złe zwyczaje, ponieważ ludzie podobni do Ciebie są zwykle skrajnie irytujący dla otoczenia.
Osoby, które udzielały odpowiedzi podobnych do twoich zawsze są zdradzani lub porzucani przez partnerów.
Na dłuższą metę nie ma dla Ciebie żadnej nadziei. Twoje życie nie stanie się nawet odrobinę lepsze, ani w najbliższym czasie, ani w bardziej odległej przyszłości. Twój smutek nie będzie miał żadnego ograniczenia. Depresja i cierpienia psychiczne będą twoimi stałymi towarzyszami.

Z ciekawości, czy nie serwują tego samego każdemu zrobiłam na chybił trafił test jeszcze raz. Diagnoza zaczynała się od: "Jesteś chorym degeneratem".

A za trzecim razem stwierdziłam, że będę zaznaczać tylko zwierzęta i wyszło tak:

Twoje odpowiedzi wskazują, że masz silne predyspozycje do alkoholizmu. Osoby, które udzielały odpowiedzi podobnych do twoich, zwykle nie są wpuszczane do żadnych barów ponieważ wszczynają bójki jeszcze zanim wypiją pierwszą kolejkę.

Ta ostatnia to chyba była najbliżej, co? ;)

Goodbye i Je t'aime:)

Wszystko, co kocham.

Kiedyś w rozmowie z Kimś padła kwestia tego, co najbardziej kocham w Polsce. I wyszło mi , że to za czym tęsknię najbardziej mniej lub bardziej pokrywa się z tym co kocham w Polsce najbardziej. Bo właśnie takie wyjazdy jak ten uświadamiają mi, że nie mogłabym mieszkać gdzie indziej. Nie mogłabym mieszkać z dala od tego co widzicie niżej.No więc znów się powtórzę: tęsknie.
Tęsknie za Pawłem, Piotrkiem, Basią i Asią.

 Tęsknie za Mamuszką.

 Tęsknię za Asią Sz.

 Wydrna. Moje miejsce na Ziemi. Mieszkam gdzie mieszkam, ale jakimś cudem wiem, że prędzej czy później znów tam wyląduję. Za bardzo tęsknie. I to właśnie tam jestem najszczęśliwsza.


Tęsknie za Młodym Watsonem i naszymi wyprawami rowerowymi!!! Duszatyn,
 Komańcza, Cisna, Rajskie, WYDRNA...Tęsknie Madziunia!

  
Wyprawy w Bieszczady ( najfajniejsze z moim prywatnym przewodnikiem - S.:) Zdjęcie robił mąż przewodnika;)

 
 Karlików już do końca będzie mi się kojarzył z miejscem gdzie POKOCHAŁAM narty. No więc tęsknie i za Karlikowem i za nartami.


No i wiadomo, że tęsknie też za moimi kochanymi uczniami, za pierogami, za Radiem Wawa, za moim mini ogródkiem, za Choinką Alutką, za Cześkiem w "garażu", za zimą w Wydrnej, za śnieżycami podczas których nie widać świata, za zwykłymi szarymi dniami.  No i tęsknię też za Tatą, ale to już zupełnie inna historia.

Goodbye i Je t'aime:)


wtorek, 29 października 2013

Tu i tam.

Dzisiejszy post jest dla wszystkich ciekawych zdjęć:) 
To ciekawe, jak różne rzeczy przypominają nam o różnych osobach. Na przykład widząc te wszystkie kwiatki pomyślałam sobie o Pani L., bo jakimś cudem jestem pewna, że bardzo by się Jej tu podobało. Jak konie to wiadomo, że Sabina...no i jak pływałam po kanale szekspirowskim kajakiem to...też myślałam o Sabinie:) Okładka ze Star Wars - zaraz mam w głowie Beatę i James'a!
Pozdrawiam Was wszystkich,  tych o których wspominałam, i tych, których pamiętam i bez "bodźców" przypominających:)

Alcester.


 



Stratford - upon - Avon 
( czyli zostałam jednym z 3, 5 milionów turystów, którzy rocznie odwiedzają to szekspirowskie miasteczko)
















Krótka historyjka o...Thomas Crapper. CRAPPER. Get it?:)


Koni tu bardzo dużo, ale jakoś tak niechętnie pozują. Zrobiłam kilka zdjęć, ale z reguły łapałam tylko kolorowe, blond, rude i brązowe zadki:)

No i znak o którym pisałam niżej - wersja oryginalna!


P.S. W Polsce i tak jest NAJPIĘKNIEJ!!!

P.S.2 Słówko na dziś - LELUM POLELUM czyli ślamazara, guzdrała i ciepłe kluchy. Robienie krzyżówek popłaca:)

P.S. 3 Czy wiecie jaką ksywkę mają kwiatki astry? Ja wiem:) Bo robię krzyżówki...

I może na koniec jeszcze trochę muzyki. Nigdy nie oglądałam serialu Downtown Abbey. Muzykę usłyszałam przypadkiem. I choć nie jestem fanem takiej muzyki to ten kawałek bardzo mi się podoba.





niedziela, 20 października 2013

Magdalena w Meksyku!!!

Dziś będzie totalny misz-masz:)
Z serii przeczytaj- całego- National Geographic- zapamiętaj- jeden- fakt: Czy wiedzieliście, że w Meksyku jest kraina nazywająca się Magdalena!
Dziś czytając wywiad ze Stingiem, przypomniałam sobie wszystkie moje ukochane piosenki Stinga, których już tak dawno nie słuchałam. Moja najukochańsza piosenka pod słońcem już tu gościła, więc może jeszcze dwie. I będzie top 3.
Sting When We Dance


The Police Teacher's Pet (tylko tę wersję znalazłam, a wolę taką...inną:)


Dziś w nocy śniły mi się Bieszczady zimą. To dziwne, bo sen był taki prawdziwy, a ja nigdy nie byłam zimą w Bieszczadach (nie licząc Karlikowa i Komańczy z okolicami...ale czy to nie jest już Beskid Niski?:). Najwięcej wycieczek zawsze przypadało na jesień. Sen był przepiękny, do teraz pamiętam jak się śnieg skrzył cudnie:)
Trochę było w tym moim śnie jak na zdjęciu poniżej, tylko śnieg bardziej się mienił. Zdjęcie "ukradłam" ze strony Bieszczady Photography na Facebooku. Strona jest prowadzona przez dwóch braci. Wierzcie mi, jeśli nie wiecie co to magia, to po obejrzeniu ich zdjęć będziecie wiedzieć:)  Jeśli macie Facebooka to koniecznie polubcie ich stronę! A jeśli nie macie zróbcie jak ja - załóżcie sobie fake konto tylko po to, żeby obserwować strony takie jak ta!


Dwa dni temu znalazłam taki obrazek. Najpierw pomyślałam, że fajny i że to o mnie, a potem przypomniałam sobie dwie ostatnio czytane książki...


 Akurat czytałam The Boy in the Striped Pyjamas. Książkę napisał  John Boyne. Książka opowiada o przyjaźni niemieckiego chłopca i jego  żydowskiego rówieśnika.  Chyba Basia opowiadała kiedyś o filmie. To dziwna książka. Jakimś cudem wiedziałam od początku, że na końcu będę ryczeć (nietrudno było przewidzieć). To co mi się podobało, z czym nigdy wcześniej w książce się nie spotkałam to to, że nie było w niej żadnych złotych myśli, żadnego filozofowania. Jedyna refleksja to dwa ostatnie zdania: Of course all of this happened a long time ago and nothing like that could ever happen again. Not in this day and age.
 Wcześniej czytałam jeszcze Pure o "oczyszczaniu/burzeniu" cmentarza i kościoła des Innocents w Paryżu w 18 wieku. Rzadko się boję czytając książkę, ale ta była trochę...spooooky. Książkę napisał Andrew Miller. No i zaznaczyłam sobie jedno zdanie. Jakimś cudem uwielbiam oksymorony. No ale w tej książce pierwszy raz natrafiłam na całe zdanie, które mogłoby być oksymoronem. I to zdanie bardzo  mi się podobało.   A little brandy has sobered him up. Czyli odrobina brandy go otrzeźwiła:)

Dziś skończyłam książkę, którą napisała Anita Shreve Body Surfing. I tak jak w jej ostatniej książce w głowie utkwił mi tylko krótki, niby nic nieznaczący fragment. Time. There's never enough time

Czy pisałam już, że 3 minuty drogi od "domu" na słupie wisi taki znak ( musiałam skopiować z google grafika, musicie mi wierzyć na słowo:):

 Przechodzę tamtędy codziennie i jeszcze żadnego nie widziałam!
No więc pozdrawiam..z Australii??? Buźka! Tęsknię bardzo!

P.S.Asia zajęła 3 miejsce w konkursie piękności! Gratulacje dla Asi - dla mnie jesteś najcudniejsza:*

sobota, 12 października 2013

Team Win czy Team Myron??? Czyli post dla moli książkowych i nie tylko.

Zostawiłam w domu 10 letni zeszyt z cytatami, dowcipami, śmiesznymi fragmentami z uczniowskich wypowiedzi i zeszytów. Szkoda, bo byłoby co pisać jeśli chodzi o książki. Więc pomyślałam sobie, że wypiszę ulubione fragmenty tutaj. Więc to będzie post dla moli ( i w sumie dla nie-moli też) książkowych.

The Final Detail. Harlan COBEN ( to straszne, ale po przeczytaniu chyba już wszystkich książek Cobena, niektórych 3 razy, wszystkie inne książki są takie trochę...nudne:( )
Ten fragment książki zawsze mi się przypomina jak słyszę Smashing Pumpkins "Disarm". Żeby była jasność, ze mnie żadna poetka, ale jakoś śmieszą mnie teksty piosenek w stylu "The killer in me is the killer in you". No i jeszcze moje ulubione masło maślane:  "What I choose is my choice"
Win i Myron chcą przesłuchać faceta, który zajmuje się motywowaniem ludzi...no głupotami w stylu "It's all about you (...) Make everything about you. Every decision is you. (...) Your family is you. Your job is you(...). 
Więc czekają, aż skończy wykład i Win zaczyna się niecierpliwić. No i mój ulubiony fragment:  
Win said : "If he breaks into a rendition of "We Are The World" I am using my gun". "But you are your gun" Myron countered. "And he is my gun, too". "Right". Win considered that. "So if he is my gun and my gun kills him, it's suicide".

No ja padam ze śmiechu:)
A dla tych, którzy nie słyszeli piosenki, Smashing Pumpkins, "Disarm"



Potem czytałam jeszcze Anite Shreve. All He Ever Wanted. Jakoś po tych wszystkich kryminałach stwierdziłam, że może czas na coś bardziej kobiecego. To bardzo dziwna książka, bo chyba żadnego bohatera w niej nie polubiłam. Ani jego ani jej. Ale może dlatego była dość ciekawa. Akcja dzieje się w 1899.
No i fragment, który sobie zaznaczyłam, bo strasznie mnie rozśmieszył...ha ha ha...chlip chlip:) Ze specjalną dedykacją dla Basi, która w listopadzie kończy...ciiiiii:)
"I hear you have been walking out with a young lady" he said. "She is not young" I said (...)" She is twenty-five".

No a teraz czytam...UWAGA UWAGA - Pride and Prejudice and ZOMBIES !!! Czyli Duma i Uprzedzenie i Zombie. Nie wiem dlaczego, ale jak tylko zobaczyłam tę książkę, to pomyślałam sobie, że na pewno spodobałaby się Beacie M.:) Może uda mi się znaleźć okładkę. I jeśli ktoś czytał wcześniej wersję tradycyjną, ta tym bardziej mu się spodoba. ( Na zdjęciu niżej ilustracja z ksiązki: Lizzy walczy z zombie- czy wspominałam już, że TA Lizzy była kształcona w klasztorze Shaolin:)








No i znowu pozaznaczałam sobie kilka fragmentów.

"It is a truth universally acknowledged that a zombie in possesion of brain must be in want of more brain"

Z listu do Lizzy wysłanego przez siostrę, Jane ( która też była szkolona w klasztorze Shaolin, a która niestety w drodze do Mr. Bingley'a została napadanięta przez...zombie:):  (...)except a few bruises and a minor stab wound, there is not much the matter with me".

Co lubi Lizzy?

"Do you prefer reading to cards? (...)" I prefer a great things to cards, Mr Hurst, said Elizabeth; "Not the least of which is the sensation of a newly sharpened blade as it punctures the round belly of a man"

Fragment o 27 letniej pannie ( wypowiada się Pani Bennet):

" I am sure my dinners are good enough for her, since she is an unmarried woman of seven-and-twenty, and as such should expect little more  than a crust of bread washed down with a cup of loneliness"

Idealna kobieta według Pana Darcy'ego: " A woman must have a thorough knowledge of music, singing, drawing, dancing, and the modern languahes, she must be well trained in the fighing styles of Kyoto masters and the modern tactics and weponary of Europe"...

Cały czas czytam, jeśli natknę się jeszcze na jakieś ciekawe fragmenty to dopisze:)

No i jest. Ze śmiechu prawie spadłam z kanapy. Pan Darcy daje Lizzy broń i naboje. Gdy niebezpieczeństwo mija, sięga po broń, a Lizzy chce  mu oddać również naboje: "Your balls, Mr. Darcy? (...) They belong to you, Miss Bennet". Taki mały pun czyli gra słów.

Potem był kolejny Coben ( Za każdym razem kiedy czytam jego książki zastanawiam się czy jestem Team Win czy Team Myron:) 

I jeszcze jedno jedyne zdanie z kolejnej książki A. Shreve: Eden Close, którą wczoraj skończyłam. To dziwne, myślałam, że nie polubię jej książek, a okazało się, że są całkiem wciągające. No i z tej ostatniej książki zapamiętałam tylko jedną linijkę: Aren't we all damaged?

No i jeszcze ciekawostka z National Geographic: Czy wiecie, że jeszcze sto lat temu wierzono, że mężczyźni łysieją, bo za dużo i za bardzo intensywnie myślą, mózg wydziela z tego powodu ciepło, i to ciepło wędruje w górę głowy i właśnie dlatego wypadają włosy. Z przegrzania mózgu. Chyba nie muszę dodawać, dlaczego w takim razie kobietom rzadko wypadają włosy:) Moja pamięć działa w okropny sposób. Mogę przeczytać całego NG a zapamiętać tylko taką jedną wiadomość:)

Było Smashing Pumpkin, niech będzie jeszcze dwie piosenki o których nie chce zapomnieć. No i znowu: gdyby nie Basia, nie miałabym o nich pojęcia!

The National "Sorrow"



Grey shirt & tie: "Spector" (dla "zorientowanych" - ciekawe czy domyślicie się, dlaczego polubiłam ten zespół jeszcze zanim usłyszałam tę piosenkę;)


Z innej beczki. Najlepsze zostawiłam na koniec.

Teraz najważniejsze i najpiękniejsze zdjęcie tego roku ( zamieszczam oczywiście za zgodą mojego brata) . Moja pierwsza bratanica, pierwsza córeczka Piotrka, pierwsza wnuczka Mamy... Na razie widziałam tylko kilka zdjęć, ale jest przecudna! Nasz Tata byłby taki dumny i taki szczęśliwy z wnuczki!








poniedziałek, 26 sierpnia 2013

HOME IS WHERE YOUR HEART IS.

 Sobotni spacer do Jana, czyli miejsce za którym będę tęsknić najbardziej.







Za czym kolejka ta stoi??? I ja w niej stoję i całkiem mi w niej dobrze i bezpiecznie...I chyba ktoś musiałby się nieźle naszarpać, żeby mnie z niej wyciągnąć.


wtorek, 13 sierpnia 2013

A thousand times that I have said TODAY TODAY TODAY!

Czy to przypadek, że włączając pewną stację trzy dni z rzędu na dzień dobry usłyszałam właśnie tę piosenkę? I wcale nie narzekam, ciężko się znudzić taką piosenką. Up in the air.


A kiedyś usłyszałam nową piosenkę Biffy Clyro, i przypomniała mi się ta, której kiedyś słuchałam na okrągło. Many of horror.


A na koniec nowa piosenka Hurts. Somebody to die for.



poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Shooting stars czyli gdzie niebo jest najpięniejsze?:)

 Paweł i Asia mają ostatnio szczęście do przyjmowania gości. Przedostania okazja: bye bye Asia K. Najnowsza okazja: hello mamuszka.


  
Nasza kochana gospodyni:*
 

I gospodarz z małą przylepką...czyli wiadomo czyim ulubionym wujkiem jest Paweł:)



Zagadka: ilu facetów trzeba, żeby upiec kiełbaski?:)
 

 
Okularnicy szczerzą zęby. Filip i ja. Fajnie, że dziecko może być tak podobne do matki chrzestnej:)



 You are a dancing queen...Harry pokazuje jak się tańczy w Walii:) Jak widać jego dance lesson zrobiła furorę!


Jedni siedzieli przy ognisku, a inni ( ja i Damian) leżeli obok na materacu i wypatrywali spadających gwiazd. Szkoda tylko, że za każdym razem jak jakąś widzieliśmy to zamiast wypowiedzieć życzenie byliśmy zbyt zajęci darciem się JEST, SPADAAAA , PATRZ, AAAA!!!! A odpowiadając na pytanie z tytułu posta: niebo jest oczywiście najpiękniejsze w Wydrnej:)