wtorek, 29 października 2013

Tu i tam.

Dzisiejszy post jest dla wszystkich ciekawych zdjęć:) 
To ciekawe, jak różne rzeczy przypominają nam o różnych osobach. Na przykład widząc te wszystkie kwiatki pomyślałam sobie o Pani L., bo jakimś cudem jestem pewna, że bardzo by się Jej tu podobało. Jak konie to wiadomo, że Sabina...no i jak pływałam po kanale szekspirowskim kajakiem to...też myślałam o Sabinie:) Okładka ze Star Wars - zaraz mam w głowie Beatę i James'a!
Pozdrawiam Was wszystkich,  tych o których wspominałam, i tych, których pamiętam i bez "bodźców" przypominających:)

Alcester.


 



Stratford - upon - Avon 
( czyli zostałam jednym z 3, 5 milionów turystów, którzy rocznie odwiedzają to szekspirowskie miasteczko)
















Krótka historyjka o...Thomas Crapper. CRAPPER. Get it?:)


Koni tu bardzo dużo, ale jakoś tak niechętnie pozują. Zrobiłam kilka zdjęć, ale z reguły łapałam tylko kolorowe, blond, rude i brązowe zadki:)

No i znak o którym pisałam niżej - wersja oryginalna!


P.S. W Polsce i tak jest NAJPIĘKNIEJ!!!

P.S.2 Słówko na dziś - LELUM POLELUM czyli ślamazara, guzdrała i ciepłe kluchy. Robienie krzyżówek popłaca:)

P.S. 3 Czy wiecie jaką ksywkę mają kwiatki astry? Ja wiem:) Bo robię krzyżówki...

I może na koniec jeszcze trochę muzyki. Nigdy nie oglądałam serialu Downtown Abbey. Muzykę usłyszałam przypadkiem. I choć nie jestem fanem takiej muzyki to ten kawałek bardzo mi się podoba.





niedziela, 20 października 2013

Magdalena w Meksyku!!!

Dziś będzie totalny misz-masz:)
Z serii przeczytaj- całego- National Geographic- zapamiętaj- jeden- fakt: Czy wiedzieliście, że w Meksyku jest kraina nazywająca się Magdalena!
Dziś czytając wywiad ze Stingiem, przypomniałam sobie wszystkie moje ukochane piosenki Stinga, których już tak dawno nie słuchałam. Moja najukochańsza piosenka pod słońcem już tu gościła, więc może jeszcze dwie. I będzie top 3.
Sting When We Dance


The Police Teacher's Pet (tylko tę wersję znalazłam, a wolę taką...inną:)


Dziś w nocy śniły mi się Bieszczady zimą. To dziwne, bo sen był taki prawdziwy, a ja nigdy nie byłam zimą w Bieszczadach (nie licząc Karlikowa i Komańczy z okolicami...ale czy to nie jest już Beskid Niski?:). Najwięcej wycieczek zawsze przypadało na jesień. Sen był przepiękny, do teraz pamiętam jak się śnieg skrzył cudnie:)
Trochę było w tym moim śnie jak na zdjęciu poniżej, tylko śnieg bardziej się mienił. Zdjęcie "ukradłam" ze strony Bieszczady Photography na Facebooku. Strona jest prowadzona przez dwóch braci. Wierzcie mi, jeśli nie wiecie co to magia, to po obejrzeniu ich zdjęć będziecie wiedzieć:)  Jeśli macie Facebooka to koniecznie polubcie ich stronę! A jeśli nie macie zróbcie jak ja - załóżcie sobie fake konto tylko po to, żeby obserwować strony takie jak ta!


Dwa dni temu znalazłam taki obrazek. Najpierw pomyślałam, że fajny i że to o mnie, a potem przypomniałam sobie dwie ostatnio czytane książki...


 Akurat czytałam The Boy in the Striped Pyjamas. Książkę napisał  John Boyne. Książka opowiada o przyjaźni niemieckiego chłopca i jego  żydowskiego rówieśnika.  Chyba Basia opowiadała kiedyś o filmie. To dziwna książka. Jakimś cudem wiedziałam od początku, że na końcu będę ryczeć (nietrudno było przewidzieć). To co mi się podobało, z czym nigdy wcześniej w książce się nie spotkałam to to, że nie było w niej żadnych złotych myśli, żadnego filozofowania. Jedyna refleksja to dwa ostatnie zdania: Of course all of this happened a long time ago and nothing like that could ever happen again. Not in this day and age.
 Wcześniej czytałam jeszcze Pure o "oczyszczaniu/burzeniu" cmentarza i kościoła des Innocents w Paryżu w 18 wieku. Rzadko się boję czytając książkę, ale ta była trochę...spooooky. Książkę napisał Andrew Miller. No i zaznaczyłam sobie jedno zdanie. Jakimś cudem uwielbiam oksymorony. No ale w tej książce pierwszy raz natrafiłam na całe zdanie, które mogłoby być oksymoronem. I to zdanie bardzo  mi się podobało.   A little brandy has sobered him up. Czyli odrobina brandy go otrzeźwiła:)

Dziś skończyłam książkę, którą napisała Anita Shreve Body Surfing. I tak jak w jej ostatniej książce w głowie utkwił mi tylko krótki, niby nic nieznaczący fragment. Time. There's never enough time

Czy pisałam już, że 3 minuty drogi od "domu" na słupie wisi taki znak ( musiałam skopiować z google grafika, musicie mi wierzyć na słowo:):

 Przechodzę tamtędy codziennie i jeszcze żadnego nie widziałam!
No więc pozdrawiam..z Australii??? Buźka! Tęsknię bardzo!

P.S.Asia zajęła 3 miejsce w konkursie piękności! Gratulacje dla Asi - dla mnie jesteś najcudniejsza:*

sobota, 12 października 2013

Team Win czy Team Myron??? Czyli post dla moli książkowych i nie tylko.

Zostawiłam w domu 10 letni zeszyt z cytatami, dowcipami, śmiesznymi fragmentami z uczniowskich wypowiedzi i zeszytów. Szkoda, bo byłoby co pisać jeśli chodzi o książki. Więc pomyślałam sobie, że wypiszę ulubione fragmenty tutaj. Więc to będzie post dla moli ( i w sumie dla nie-moli też) książkowych.

The Final Detail. Harlan COBEN ( to straszne, ale po przeczytaniu chyba już wszystkich książek Cobena, niektórych 3 razy, wszystkie inne książki są takie trochę...nudne:( )
Ten fragment książki zawsze mi się przypomina jak słyszę Smashing Pumpkins "Disarm". Żeby była jasność, ze mnie żadna poetka, ale jakoś śmieszą mnie teksty piosenek w stylu "The killer in me is the killer in you". No i jeszcze moje ulubione masło maślane:  "What I choose is my choice"
Win i Myron chcą przesłuchać faceta, który zajmuje się motywowaniem ludzi...no głupotami w stylu "It's all about you (...) Make everything about you. Every decision is you. (...) Your family is you. Your job is you(...). 
Więc czekają, aż skończy wykład i Win zaczyna się niecierpliwić. No i mój ulubiony fragment:  
Win said : "If he breaks into a rendition of "We Are The World" I am using my gun". "But you are your gun" Myron countered. "And he is my gun, too". "Right". Win considered that. "So if he is my gun and my gun kills him, it's suicide".

No ja padam ze śmiechu:)
A dla tych, którzy nie słyszeli piosenki, Smashing Pumpkins, "Disarm"



Potem czytałam jeszcze Anite Shreve. All He Ever Wanted. Jakoś po tych wszystkich kryminałach stwierdziłam, że może czas na coś bardziej kobiecego. To bardzo dziwna książka, bo chyba żadnego bohatera w niej nie polubiłam. Ani jego ani jej. Ale może dlatego była dość ciekawa. Akcja dzieje się w 1899.
No i fragment, który sobie zaznaczyłam, bo strasznie mnie rozśmieszył...ha ha ha...chlip chlip:) Ze specjalną dedykacją dla Basi, która w listopadzie kończy...ciiiiii:)
"I hear you have been walking out with a young lady" he said. "She is not young" I said (...)" She is twenty-five".

No a teraz czytam...UWAGA UWAGA - Pride and Prejudice and ZOMBIES !!! Czyli Duma i Uprzedzenie i Zombie. Nie wiem dlaczego, ale jak tylko zobaczyłam tę książkę, to pomyślałam sobie, że na pewno spodobałaby się Beacie M.:) Może uda mi się znaleźć okładkę. I jeśli ktoś czytał wcześniej wersję tradycyjną, ta tym bardziej mu się spodoba. ( Na zdjęciu niżej ilustracja z ksiązki: Lizzy walczy z zombie- czy wspominałam już, że TA Lizzy była kształcona w klasztorze Shaolin:)








No i znowu pozaznaczałam sobie kilka fragmentów.

"It is a truth universally acknowledged that a zombie in possesion of brain must be in want of more brain"

Z listu do Lizzy wysłanego przez siostrę, Jane ( która też była szkolona w klasztorze Shaolin, a która niestety w drodze do Mr. Bingley'a została napadanięta przez...zombie:):  (...)except a few bruises and a minor stab wound, there is not much the matter with me".

Co lubi Lizzy?

"Do you prefer reading to cards? (...)" I prefer a great things to cards, Mr Hurst, said Elizabeth; "Not the least of which is the sensation of a newly sharpened blade as it punctures the round belly of a man"

Fragment o 27 letniej pannie ( wypowiada się Pani Bennet):

" I am sure my dinners are good enough for her, since she is an unmarried woman of seven-and-twenty, and as such should expect little more  than a crust of bread washed down with a cup of loneliness"

Idealna kobieta według Pana Darcy'ego: " A woman must have a thorough knowledge of music, singing, drawing, dancing, and the modern languahes, she must be well trained in the fighing styles of Kyoto masters and the modern tactics and weponary of Europe"...

Cały czas czytam, jeśli natknę się jeszcze na jakieś ciekawe fragmenty to dopisze:)

No i jest. Ze śmiechu prawie spadłam z kanapy. Pan Darcy daje Lizzy broń i naboje. Gdy niebezpieczeństwo mija, sięga po broń, a Lizzy chce  mu oddać również naboje: "Your balls, Mr. Darcy? (...) They belong to you, Miss Bennet". Taki mały pun czyli gra słów.

Potem był kolejny Coben ( Za każdym razem kiedy czytam jego książki zastanawiam się czy jestem Team Win czy Team Myron:) 

I jeszcze jedno jedyne zdanie z kolejnej książki A. Shreve: Eden Close, którą wczoraj skończyłam. To dziwne, myślałam, że nie polubię jej książek, a okazało się, że są całkiem wciągające. No i z tej ostatniej książki zapamiętałam tylko jedną linijkę: Aren't we all damaged?

No i jeszcze ciekawostka z National Geographic: Czy wiecie, że jeszcze sto lat temu wierzono, że mężczyźni łysieją, bo za dużo i za bardzo intensywnie myślą, mózg wydziela z tego powodu ciepło, i to ciepło wędruje w górę głowy i właśnie dlatego wypadają włosy. Z przegrzania mózgu. Chyba nie muszę dodawać, dlaczego w takim razie kobietom rzadko wypadają włosy:) Moja pamięć działa w okropny sposób. Mogę przeczytać całego NG a zapamiętać tylko taką jedną wiadomość:)

Było Smashing Pumpkin, niech będzie jeszcze dwie piosenki o których nie chce zapomnieć. No i znowu: gdyby nie Basia, nie miałabym o nich pojęcia!

The National "Sorrow"



Grey shirt & tie: "Spector" (dla "zorientowanych" - ciekawe czy domyślicie się, dlaczego polubiłam ten zespół jeszcze zanim usłyszałam tę piosenkę;)


Z innej beczki. Najlepsze zostawiłam na koniec.

Teraz najważniejsze i najpiękniejsze zdjęcie tego roku ( zamieszczam oczywiście za zgodą mojego brata) . Moja pierwsza bratanica, pierwsza córeczka Piotrka, pierwsza wnuczka Mamy... Na razie widziałam tylko kilka zdjęć, ale jest przecudna! Nasz Tata byłby taki dumny i taki szczęśliwy z wnuczki!