czwartek, 26 grudnia 2013

Oksana.

Moje nowe ulubione zdjęcie 2013:) 


P.S. Po pierwsze Malutka śpi. Po drugie, Asi telefon robi strasznie "chude" zdjęcia:) Popatrzcie do tyłu, nawet drzwi wyszły chude;) No i jeszcze mi się przypomniało, żeby dopisać, że to córeczka Puńka i Agi!

środa, 18 grudnia 2013

December Song.

Wiem, że jest trochę za wcześnie, ale mogę nie mieć okazji później. 

WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!

 George Michael December Song

P.S. Do spostrzegawczych: tak, wiem, że tę samą piosenkę zamieściłam rok temu. Ale nic nie poradzę na to, że to moja najbardziej ulubiona świąteczna piosenka:) Zaraz po niej jest Last Christmas...;) Ale to już pewnie grają w radiu więc Wam oszczędzę.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Marmolada czy Dżem?

Wiedzieliście, że hoi polloi to słowo??? Strasznie fajne słowo. Pamiętam jak czytałam książki o Adrianie Mole'u, i on w pewnym momencie swojego bardzo dziwnego ( tak, to jest właściwe słowo:) życia serwował wątróbkę w restauracji o nazwie Hoi Polloi. I zawsze ta nazwa mi się podobała, ale wydawało mi się, że to zwykła nazwa własna. A ostatnio czytając National Geographic, natrafiłam na artykuł o Laredo ( takie miasto na pograniczu Meksyku i USA) i tam trafiłam na to słowo. Więc zaraz do słownika...i jest:) Plebs. No więc już wiem, komu Adrian serwował wątróbkę:)
Kolejna  ciekawostka. Marmolada to góra, najwyższa w Dolomitach (3343 m.n.p.m). Marmolada:)
A skąd wiem o Marmoladzie. Bo czytałam biografię Reinholda Messnera. 
Ja nie pisze tego wszystkiego, żeby się wymądrzać czy chwalić ile wiem. Prawda jest taka, że dziś wiem, a jutro zapomnę. Ten blog, założony prawie dwa lata temu, został trochę odgapiony od bloga B. Mój oczywiście nie dorasta temu jej do pięt, ale i tak strasznie podoba mi się sama idea prowadzenia bloga. Bo mam straszną pamięć, a chcę zapamiętać tyle rzeczy! Bo jak będę stara, to będzie mi przypominać o tym, co już zapomniałam. Bo zdjęcia, bo ulubiona muzyka, bo najfajniejsze kwejki. Więc sobie piszę, a jeśli jeszcze komuś się to podoba to super. Pamiętacie piosenkę Stinga The Book of My Life? No to ten blog to taka moja Book of My Life.

Sting The Book of my Life

Messner to był największy podróżnik na świecie! Jako pierwszy zdobył wszystkie ośmiotysięczniki na Ziemi!!!   I to w jakim stylu! Był pierwszym, który zdobył Everest bez butli z tlenem. Zawsze starał się wchodzić z jak najmniejszym bagażem, dlatego był w stanie wytrzymać bardzo długo bez jedzenia. Kiedy ratował pewną osobę w Nepalu, przeszedł dystans, który innym zajmował 2 i pół dnia w 6 godzin! Jest też smutna opowieść o jego bracie, który zginął w 1970 roku podczas zdobywania Nanga Parbat porwany przez lawinę. Wiecie, ze   ciało brata  znaleziono w 2005! Zrobiono testy DNA i okazało się, że to on.
Messner powiedział: Without the possibility of death adventure is not possible. Czyli ( i właśnie dlatego nie lubię tłumaczeń - nie da się tego tak super przetłumaczyć, już nie będzie brzmiało tak jak powinno) To nie przygoda  jeśli nie ma ryzyka, że zginiesz. No więc tak sobie myślę, AMBITNIE:) A potem myślę o swoim życiu. Mam na MP3 piosenkę od Sebastiana Basi: Born to be Wild, Steppenwolf. I tak zaczęłam myśleć i wyszło mi, ze najdziksza rzecz jaką ostatnio zrobiłam to założenie sukienki w paski poziome do swetra w paski pionowe. Muszę zrobić coś dzikiego:) 

Steppenwolf Born to be Wild

Goodbye i Je t'aime:)
P.S. Czy wąchaliście kiedyś  MANGO? To jeden z najpiękniejszych zapachów!


sobota, 14 grudnia 2013

Czesław mój czyli rege rege rege:)

Ostatnio jedną z moich ulubionych piosenek jest Harley mój Dżemu. Tak, ulubione piosenki zmieniają mi się często:) Tęsknie za moim autem  i zawsze jak tylko na MP3 wskakuje ta piosenka to zaraz o nim myślę. Biednym, zakurzonym, schowanym w stodole:(
Kilka faktów o Cześku:
1) ręczny kiepsko trzyma...no ale zawsze można parkować na płaskim i zostawiać na biegu. Spokojnie, ręczny jest na liście do naprawienia przed przeglądem.
2) spryskiwacz nie działa...ale od czego jest płyn do mycia okien wożony pod fotelem:) Spryskiwacz też jest na liście do naprawienia:)
3) lusterko odpada...ale czy jest coś, czego nie naprawi taśma izolacyjna? No i tak w ogóle, to to nie była moja wina...no nie, to tamten jechał za blisko środka!!!
4) odpada jedna wycieraczka...ale już obczaiłam jak ją przyczepiać. No i zawsze można się pobawić w chowanego...to znaczy wycieraczka odpada i się chowa a ja szukam. I w sumie zdarzyło się to tylko dwa razy.
5) jak jedzie to warczy jak sieczkarnia...ale dzięki temu od razu wiadomo, że jestem we wsi ( pozdrowienia dla Eli:*  rege rege rege)
6) zamek centralny otwiera się sam...normalnie MAGIA na wyciągnięcie ręki, zostawiasz auto zamknięte, znajdujesz otwarte:)
7) siłowniki w bagażniku padły i nie trzymana klapa spada...ale to tylko dodatkowy powód, żeby zawsze w aucie mieć porządną parasolkę - chroni przed deszczem lub działa jako podpórka:)
8) prędkomierz podświetla tylko do 80 km/h. Czyli jak jadę nocą więcej niż 80 to tego nie widzę:)

Mimo wszystko kocham go strasznie i nie chce nowego żadnego innego. 

Z jakiś powodów nie mogę tu podłączyć mojej ulubionej wersji z YT, więc podaję linka. Posłuchajcie, warto!!!



Już za kilka dni będę w domu - tęsknie za waszymi kochanymi ryjkami!!!
I jeszcze chciałam uzupełnić listę tego za czym tęsknię - zapomniałam o najfajniejszej ciotce - klotce na świecie - Lucynce:*


Ooo, i jeszcze jedna piosenka mi się przypomniała. Cover. 
Lauryn Hill. Can't take my eyes off of you.


Jak mawiał mój były uczeń,
Goodbye i Je t'aime:)