sobota, 28 lutego 2015

Co dwie brody to nie jedna!

Kilka zdjęć z niedzielnej wizyty Asi, Jasia i Pawcia u mnie:) Najpierw był pyszny obiad w Starym Kredensie ( ciężko było o wolny stolik - rewolucja M. Gessler zrobiła swoje!). Potem spacer po Sanoku, a na koniec trochę lenistwa w domu. Najfajniej było jak Jasiek "uciekał" przed chowającym się Tatą....mógł tak bez końca, a przy tym śmiesznie cały czas się chichrał:) Na rynku spotkaliśmy Pana kręcącego katarynkę. Przy pozowaniu do zdjęcia Pan zasugerował Asi, że jak go złapie za brodę to jej dopisze szczęście w finansach... więc Asia, jak widać na zdjęciu poniżej,  postanowiła podwoić swoją szansę na sukces finansowy:)
 
 
 


W Czarnym Lesie....było bardzo biało:)

Kilka zdjęć z zimowego pobytu u Tomka w Schwarzwaldzie. Było idealnie, dokładnie tak jak lubię: zimowo, biało, zimno, trochę słonecznie, trochę padał śnieg..Dorzucić do miksu Tomka i mogę śmiało napisać, że było CUDOOOOOWNIE!!!
Miasteczko na zdjęciach poniżej to Schonach im Schwarzwald ( na razie po niemiecku niewiele umiem, dzień dobry, dziękuję - wiadomo. Teraz wiem już, że Schwarzwald to czarny las. I jeszcze z jakiegoś powodu zapamiętałam jak jest sklep mięsny...metzgerei:)
 Chętnie pokazałabym co widać z górnego balkonu, ale śnieg zasłonił wszystko:)
 Na końcu tej drogi niżej, za choinką po prawej stoi tomkowy blok.
Pierwszy raz robiłam  sernika bez miksera czy malaksera...potem jeszcze zorientowałam się, że ser był jakiś taki zupełnie nie tłusty. Robiliśmy go razem: ja byłam głównodowodząca, a Tomek się namachał trzepaczką do jajek:) A wyszedł bardzo dobry!
Poza mną to Tomek najbardziej chyba lubił tej zimy sople... Codziennie dostawałam od niego raport, który sopel ile urósł, który spadł, gdzie są największe itd. Te sople "rosły" przy drzwiach balkonowych z drugiej strony mieszkania.
 Tomek gra....prawie jak na flecie:P