wtorek, 26 lipca 2016

W ogrodzie u Kasi Bellingham.

Mam trzy ulubione blogi. Jednym z nich jest blog Kasi Bellingham, który znajdziecie tutaj: blog Kasi. W każdą sobotę lata autorka bloga oprowadza chętnych po swoim ogrodzie.  Sprawdziłam sobie jego miejsce i okazało się, że to pół godziny drogi od domu Tomka! Uprosiłam go, żebyśmy tam pojechali ( dużo nie musiałam prosić, w sumie to prawie wcale:) Było wspaniale, to chyba była moja ulubiona część naszego wakacyjnego wyjazdu. Trochę się bałam, że Tomek będzie się nudził, a okazało się, że Pani tak fajnie opowiada, że nawet jemu się podobało.


Trzy ostatnie posty to efekt naszego wakacyjnego wyjazdu do Rodziny Tomka. Był Toruń, była Gdynia i ogród Kasi Bellingham. Ale oczywiście najważniejsze były rodzinne spotkania. Dziękujemy Mamie i Tacie Tomka za ciepłe przyjęcie i gościnność. ( A także za makowca, drożdżówkę, bigos, smalczyk, ogórki i mnóstwo innych "darów"...:) Do zobaczenia następnym razem!


Niedzielna Gdynia.

Diabelski Młyn - widok ze środka.
Po lewej widać okręt Błyskawica, który też udało nam się "zwiedzić". 
Po prawej Dar Pomorza.






Dwudniowa randka w Toruniu:)


Toruń to świetne miasto! Nie spodziewałam się, że jest taki ładny, ciekawy i przytulny.

Skoro randka, to kwiatki też musiały być <3
Nie, Tomek nie trzyma tej Pani za rękę...:)

Tomek i jego mina;)
Krzywa Wieża w Toruniu.
Muzeum i (prawdopodobnie) pierwszy dom małego Mikołaja Kopernika.
Co za uroczy piesek;)


Dzień z Basią i Jasiem w Rzeszowie i piękne niebo w domu.


Podczas Basiowej przymiarki, razem z Jaśkiem próbowaliśmy jakoś zabić czas. Najlepsza okazała się zabawa w chowanego;)




Potem spotkaliśmy się na obiad z Asią, Pawłem i naszą kochaną Małgosią:)
I na dodatek udało nam się trafić na Tour de Pologne!!! Jaśka jednak bardziej interesował helikopter krążący akurat wtedy nad zawodnikami.
Niedawno przechodziły u nas burze i niebo wariowało. Pewnego dnia na początek z okna zobaczyłam dziwną chmurę, a jak wyszłam na górkę to zobaczyłam najpiękniejsze niebo na świecie:)






wtorek, 12 lipca 2016

Pod jedną gwiazdką

Pod jedną gwiazdką Wisława Szymborska

      Przepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością.
      Przepraszam konieczność, jeśli jednak się mylę.
      Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje.
      Niech mi zapomną umarli, że ledwie tlą się w pamięci.
       Przepraszam czas za mnogość przeoczonego świata na sekundę.
      Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą.
      Wybaczcie mi, daleki wojny, że noszę kwiaty do domu.
      Wybaczcie, otwarte rany, że kłuję się w palec.

       
      Przepraszam wołających z otchłani za płytę z menuetem.
      Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piątej rano.
      Daruj, szczuta nadziejo, że śmieję się czasem.
      Darujcie mi, pustynie, że z łyżką wody nie biegnę.

       
      I ty, jastrzębiu, od lat ten sam, w tej samej klatce, 
      zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt,
      odpuść mi, nawet gdybyś był ptakiem wypchanym.
      Przepraszam ścięte drzewo za cztery nogi stołowe.

       
      Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi.
      Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi.
      Powago, okaż mi wspaniałomyślność.
      Ścierp, tajemnico bytu, że nie mogę być wszędzie.

       
      Przepraszam wszystkich, że nie mogę być każdym i każdą.
      Wiem, że póki żyję, nic mnie nie usprawiedliwia,
      ponieważ sama sobie stoję na przeszkodzie.

       
      Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów,
      a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie.


       Dzięki Basia:*