sobota, 27 kwietnia 2013

Z serii: metamorfozy. Salon;)

      Ponieważ udało mi się pożyczyć aparat, dziś aż 3 nowe posty! Alutka, duży pokój ( lub jak wolą fani Dynastii salon) oraz ogródek. Dziś  zdjęcia tego, jak zmieniał się jeden z pokoi.
   P.S. Jak pisałam o Mamuszce niżej to zapomniałam napisać, że dziś na obiad jadłam placki ziemniaczane - już nie umiem jeść placków bez dziwnego uczucia, że chętnie zjadłabyś je ze mną, bo wiem, że uwielbiasz KARTOFLE pod każdą postacią:)
   Jeśli chodzi o pokój, to chyba wszyscy już go widzieli. Ale nie wszyscy widzieli mój nowy, dizajnerski stoliczek - kiedyś miałam białą ławę z IKEI, ale trafił się chętny to sprzedałam. Sprzedałam, bo od pewnego czasu chciałam na środku umieścić jeden ze skarbów znalezionych na strychu - starą skrzynię. Są na niej jakieś dziwne napisy, więc nie wykluczam, że ktoś z tego domu był zamieszany w handel bronią:) Jakoś tak mi się te skrzynki kojarzą z filmami kryminalnymi, gdzie coś przemycają!
   I nie wszyscy widzieli moje zasłony wygrzebane w second- handzie po 5 złoty!!! Ja wiem, że mówią, że głupi ma zawsze szczęście - ale jeśli to ma znaczyć, ze jakimś CUDEM znalazłam 4 takie same zasłony ( a ciężko znaleźć coś w ilości innej niż pojedynczej) to mogę być głupia jak but, albo nawet dwa! Musiałam je tylko przeciąć na pół i obszyć jeszcze raz bo były baaaardzo szerokie, a baaardzo krótkie.













   Do tego posta dodam piosenkę Impossible - dlatego, ze dalej trudno mi uwierzyć, że ten dom aż tak się zmienił.



I jeszcze anegdotka. Tym razem z rozmowy z Moniką ( w trakcie jazdy autem): 
Ja: Monika, a ty kiedyś byłaś w jakiejś dłuższej trasie?
Monika: Tak.
Ja: A gdzie?
Monika: W Rzepedzi.
Ja: ...

Rzepedź oddalona jest od Sanoka o jakieś 30 km:)
Pozdrowienia dla Moniki - mojej ulubionej najbardziej złośliwej koleżanki ( ty złośliwa, ja złośliwa - chyba dlatego się tak lubimy:)

I nie wiem czy pisałam już o tym jak mi jedno dziecko odmieniło czasownik KEEP na teście. Otóż CIP - CIAP:)  Reakcja Pana House'a: