poniedziałek, 16 grudnia 2013

Marmolada czy Dżem?

Wiedzieliście, że hoi polloi to słowo??? Strasznie fajne słowo. Pamiętam jak czytałam książki o Adrianie Mole'u, i on w pewnym momencie swojego bardzo dziwnego ( tak, to jest właściwe słowo:) życia serwował wątróbkę w restauracji o nazwie Hoi Polloi. I zawsze ta nazwa mi się podobała, ale wydawało mi się, że to zwykła nazwa własna. A ostatnio czytając National Geographic, natrafiłam na artykuł o Laredo ( takie miasto na pograniczu Meksyku i USA) i tam trafiłam na to słowo. Więc zaraz do słownika...i jest:) Plebs. No więc już wiem, komu Adrian serwował wątróbkę:)
Kolejna  ciekawostka. Marmolada to góra, najwyższa w Dolomitach (3343 m.n.p.m). Marmolada:)
A skąd wiem o Marmoladzie. Bo czytałam biografię Reinholda Messnera. 
Ja nie pisze tego wszystkiego, żeby się wymądrzać czy chwalić ile wiem. Prawda jest taka, że dziś wiem, a jutro zapomnę. Ten blog, założony prawie dwa lata temu, został trochę odgapiony od bloga B. Mój oczywiście nie dorasta temu jej do pięt, ale i tak strasznie podoba mi się sama idea prowadzenia bloga. Bo mam straszną pamięć, a chcę zapamiętać tyle rzeczy! Bo jak będę stara, to będzie mi przypominać o tym, co już zapomniałam. Bo zdjęcia, bo ulubiona muzyka, bo najfajniejsze kwejki. Więc sobie piszę, a jeśli jeszcze komuś się to podoba to super. Pamiętacie piosenkę Stinga The Book of My Life? No to ten blog to taka moja Book of My Life.

Sting The Book of my Life

Messner to był największy podróżnik na świecie! Jako pierwszy zdobył wszystkie ośmiotysięczniki na Ziemi!!!   I to w jakim stylu! Był pierwszym, który zdobył Everest bez butli z tlenem. Zawsze starał się wchodzić z jak najmniejszym bagażem, dlatego był w stanie wytrzymać bardzo długo bez jedzenia. Kiedy ratował pewną osobę w Nepalu, przeszedł dystans, który innym zajmował 2 i pół dnia w 6 godzin! Jest też smutna opowieść o jego bracie, który zginął w 1970 roku podczas zdobywania Nanga Parbat porwany przez lawinę. Wiecie, ze   ciało brata  znaleziono w 2005! Zrobiono testy DNA i okazało się, że to on.
Messner powiedział: Without the possibility of death adventure is not possible. Czyli ( i właśnie dlatego nie lubię tłumaczeń - nie da się tego tak super przetłumaczyć, już nie będzie brzmiało tak jak powinno) To nie przygoda  jeśli nie ma ryzyka, że zginiesz. No więc tak sobie myślę, AMBITNIE:) A potem myślę o swoim życiu. Mam na MP3 piosenkę od Sebastiana Basi: Born to be Wild, Steppenwolf. I tak zaczęłam myśleć i wyszło mi, ze najdziksza rzecz jaką ostatnio zrobiłam to założenie sukienki w paski poziome do swetra w paski pionowe. Muszę zrobić coś dzikiego:) 

Steppenwolf Born to be Wild

Goodbye i Je t'aime:)
P.S. Czy wąchaliście kiedyś  MANGO? To jeden z najpiękniejszych zapachów!