wtorek, 11 sierpnia 2015

Skansen w Gutach.

Uwielbiam skanseny, a mój ulubiony to oczywiście ten w Sanoku, który już się tu na blogu wiele razy pojawił.  Skansen w Gutach zajmuje mniej miejsca, ale za to domy są olbrzymie. Skansen w Sanoku leży na kilku hektarach, a chatki są w większości malutkie. Tu ciężko było zrobić jednemu domostwu zdjęcie, każde ma kilka wejść, w tym tradycyjne tu wejście na ogromny strych prosto z podwórza (możliwe dzięki temu, że domy budowane są głównie na pagórkach - widać to wejście na zdjęciu czwartym). Skansen świetny, ale.. Na pewno jestem subiektywna, ale jednak Sanok podoba mi się bardziej. Tu w większości  pomieszczeń jest dość ciemno, pomieszczenia bez okien są kiepsko oświetlone, a w Sanoku, mimo, że okienka są małe wszystko fajnie widać. W naszym skansenie bardziej przywiązuje się uwagę do detali. Jeśli mamy pokój to na parapetach są kwiatki, a sam pokój wygląda tak, jakby był zamieszkały. Pokoje tutaj urządzone są trochę...skromniej? To co mi się tutaj bardzo podobało to zwierzęta. W Sanoku mamy kózki. A tu oprócz kóz są też krowy, owce...i świnie:) To co mi się bardzo podobało w jednym pomieszczeniu to wybór oświetlenia. Mieliśmy kilka włączników i mogliśmy zobaczyć jak wyglądał pokój oświetlony świecą, jak lampą naftową, jak z otwartym świetlikiem czy w końcu jak oświetlony żarówką. Super pomysłem są też zabawy dla dzieci - drewniane kręgle, stara ale działająca karuzela, bajki wyświetlane na starym projektorze to tylko kilka z nich.
 Kilka razy przechodząc chciało mi się śmiać, bo dokładnie takie same rzeczy widziałam u Babci ( na przykład dojarka - dokładnie taka sama!:) Tak jak w Sanoku mamy tu zadbane ogródki i okazjonalne warsztaty dla dzieci i dorosłych. Bardzo fajne miejsce.


Wejście od tyłu, prosto na strych:
 Tartak

 Chciałam namówić Tomka, żeby zbudował mi takie łóżko z baldachimem, ale mu się nie podoba:(

 Dojarka jak u Babci:)






 Niektóre pomieszczenia były odrobinę... przerażające. Może to przez  dziwne, słabe oświetlenie?

 W skansenie jest kilka ogródków, hodują też między innymi ziemniaki, buraki, kukurydze...i???  Tak, tak, na zdjęciu niżej to konopie:)
A na deser jeszcze dwie babeczki, nasze ulubione z borówkami i nasionami chia.


 W drodze na ping ponga poczułam się trochę jak Czerwony Kapturek:) A zamiast jagód tym razem objadałam się jeżynami:)

 Ping pong w środku lasu? Na takie upały super pomysł:)
 Buziaczki i buraczki:*