Psy sąsiada pilnują, czy Tomek się nie obija:)
Szczaw - tak wygląda Tomek po pierwszej degustacji:) A ja lubię.
A to nasz nowy sad. W oddali widać dom. Jeszcze trawa nie urosła i trochę łyso, ale za to wydaje mi się, że drzewka wszystkie się przyjęły:) Więc teraz trzymamy kciuki, żeby pszczółki zapylały, zapylały, zapylały:)
A w 30-milowym sadzie ( czyli tym od góry, posadzonym na moje 30 urodziny) nie przyjęło się tylko jedno drzewko. W jego miejsce posadziliśmy wiśnię samosiejkę od sąsiada. W sumie, to posadziliśmy tych samosiejek 5!
Co roku coś sadzę i dosadzam, i już sama nie wiem co ja tu mam:) Na pewno moje ulubione floksy od Eli, ale to wysokie??? Może czosnek?
Jeszcze tylko umyć i zaimpregnować płytki, czekać jak wyrośnie trawa i będzie super.
Znowu mamy gniazdo ptaków...gdzieś. Tomek szukał, ale nie znalazł. Ale ślady w postaci białych plam są wszędzie: na oknach, na deskach i na płytkach...I ptaszki małe słychać. Co chwilę przylatuje jakiś ptak z obiadkiem:)
A tu zdjęcie Kretowiska z zupełnie innej perspektywy. Zdjęcie zrobione z "głównej" drogi. Jak się dobrze przyjrzycie, to dosłownie nad drogą widać nasz dach ( droga zjeżdża w dół).
No i na koniec zdjęcie od Asi. Co na nie spojrzę, to zaraz szczerze zęby w uśmiechu:)















