Na początek najważniejsze - zima to absolutnie najwspanialsza pora roku!!! We wtorek postanowiłam uczcić jej przyjście - szalałam na sankach tyle, na ile pozwoliły mi warunki ciuchowe (czyli poszłam do domu kiedy przemoczoną miałam już nawet bieliznę;) Maszyna, którą widzicie poniżej ma już chyba więcej lat niż ja, ale natarta świecą z Caritasu (dzięki J.:)) doskonale dawała sobie rade!
Kilka osób prosiło o zdjęcia ze środka, więc zamieszczam dwa - proszę nie uciekać z krzykiem sprzed komputera!!! W rzeczywistości wygląda to...tylko trochę lepiej:)
I jeszcze kuchnia:
A na koniec perełka, którą wyprosiłam od poprzedniej właścicielki:
Mam nadzieję, że już na wakacjach będę mogła Wam to wszystko pokazać w wersji "poremontowej":)