piątek, 3 lutego 2012

Telefon!


   W końcu doczekałam się na magiczne słowa z firmy remontowo-budowlanej: "W poniedziałek zaczynamy!"
Czuję, że Tata maczał w tym palce - dziś mija dwa miesiące. Czyli ruszamy... jednocześnie mnie to cieszy i trochę przeraża.
Mam wrażenie, że od dwóch miesięcy mój umysł myśli tylko w dwóch trybach: Tata i remont. Remont i Tata. I tak w kółko.
We wrześniu zostałam właścicielką kilku bardzo pożytecznych sprzętów kuchennych (oczywiście dzięki Tacie). Zapakowane do skrzyni w takim stanie w jakim je znaleźliśmy (czyli nieciekawym) zostały chwilowo eksmitowane na balkon. W poniedziałek postanowiłam popracować nad ich powrotem do życia.

Wydarłam je balkonu ...


...umyłam...


...wysuszyłam...

...nacieszyłam się nimi...





...i schowałam z powrotem do skrzyni.

Jednocześnie odkrywam nowe funkcje w moim aparacie. Najbardziej podoba mi się ta magiczna, która sama robi gwiazdki (dwa ostatnie zdjęcia)!  

Trochę z innej beczki. U mnie jest tyle śniegu, że jak ostatnio wpadłam w zaspę to myślałam, że bez telefonu do GOPR-u się nie obejdzie:) Kocham zimę!