niedziela, 13 maja 2012

Repeat, please.

   Znowu jestem w Plymouth - tym razem z nowym zestawem dzieciaków! Znowu ci dziwaczni Anglicy naprawiajacy auta z przewodnikiem " Jak samemu naprawic auto" w jednej rece i mlotkiem w drugiej. Znowu ja zamarzam, a oni sobie lataja w japonkach jakby byli co najmniej na Teneryfie. Znowu ubranka na jajka w sklepach i kierowcy autobusów, ktorzy mnie przez miesiac bardziej dowartosciowuja niz kierowcy w Polsce przez dwadziescia iles lat ;) Dzieciaki ok, zdjecia zamieszczam nizej - tym razem sie wycwanilam i zamiast robic 11 zlych (przypomninam o moich bardzo kiepskich zdolnosciach fotograficznych) zdjec 11 aparatami, robie tylko 1 swoim, a tu je odsylam, zeby sobie sciagneli ( pozdrawiam!) Zgode na publikacje ich twarzy mam...o imiona nie pytalam, wiec nie wspominam:)



   Wracajac do poczatku maja i do domu- zapraszam na tegoroczny miod!  A dziewczynom - Mamie, Basi i Asi dziekuje za fajne urodziny! KOCHAM WAS!!!