Z Koszycami było jak z Toruniem: nie miałam pojęcia, że to takie PIĘKNE miejsce. Położone około 2 i pół godziny drogi od domu, na Słowacji (gdyby ktoś nie wiedział;). Na pomysł pojechania właśnie tam wpadł mój cudowny mąż i był to strzał w dziesiątkę. Na zdjęciach przepiękna Starówka. Byliśmy w Katedrze świętej Elżbiety, zwiedziliśmy Muzeum Techniki oraz podziemia.
Zanim odwiedziliśmy Koszyce trafiliśmy na fajny wpis. Znajdziecie go TUTAJ. Bardzo długo zajęło nam poszukiwanie wspomnianego w tekście gargulca zrobionego podobno na podobiznę niedobrej żony, ale drugiego dnia się nam udało! Dodatkowo jedliśmy w polecanej w tekście restauracji Med Malina i była to chyba najlepsza restauracja na świecie. Było tak pysznie, że na drugi dzień obiad też tam zjedliśmy.
Jeśli nie wiecie gdzie świętować rocznicę ślubu to polecamy KOSZYCE;)
Kilka zdjęć z popołudnia u Mamuszki.
Blanka
Odwiedziny na Gbiskach. Jaś znalazł czterolistną koniczynkę, a Gosia została najcudniejszym dinozaurem na świecie:)
Na koniec wszystkich pozdrawia Helenka. A my wysyłamy tysiące kosiaczków naszej kochanej Asi, za którą bardzo tęsknimy:*
























