Tego lata pogodę mieliśmy idealną. Ominęły nas susza i upały, dzięki czemu czasem miałam wrażenie, że już bardziej zielono w moim życiu nie może być. I w ogóle to było cudowne lato.
Polańczyk.
Drożdżówki malinowe.
Szybowisko w Bezmiechowej.
Tak wygląda połowa naszych zdjęć. Tomek idealny, a ja zamknięte oczy, grymasy, latające ręce, rozwiane włosy:)
Tomek zakochany w owieczkach naszego sąsiada, nie mógł się napatrzeć na te skansenowe. 
Ja i Tadek.
Nawet aureolę mamy:)















