Ostatni piękny weekend października wykorzystałyśmy z Madzią T. na wyprawę do Rajskiego, a potem zrobiłyśmy pętlę Rajskie- Zatwarnica -Rajskie (pojechałyśmy jedną drogą, a wracałyśmy inną). W trakcie można oczywiście robić sobie przystopy - zmęczony człowiek to i język zmęczony i głupoty splata:) W trakcie jednego przystopa zapomniałam swetra ( w razie gdyby ktoś znalazł , SZARY, prześliczny:) to proszę o zwrot!
Jesień zapierała dech w piersiach! Oczywiście ja się zachwycałam, a MT jak zwykle myślała trzeźwo za nas obie. I tak np. fragment naszej rozmowy:
Madzia T.: Gdzie jesteśmy?
Ja: To już jest Polańczyk Madziu, zaraz Wołkowyja i jesteśmy rzut beretem od Rajskiego.
Madzia T.:Acha.
Ja: Ale popatrz Madziu jak tu pięknie. Jakie cudne barwy, kolory. Jesień to chyba moja ulubiona pora roku zaraz po zimie. Bo tak cudownie kolorowo wszystko wygląda. Oczywiście zima zawsze będzie moja ulubiona, no ale jesień jest zaraz za nią. Jakie to niebo niebieskie. A ten las, no widziałaś kiedyś coś piękniejszego???
Madzia T.: Siku mi się chce.
W trakcie rowerowania okazało się, że mapę mamy do kitu jakąś. Ja nawet przyznaję, że w pewnym momencie to już miałam lekkiego stracha, bo nie miałam pojęcia gdzie jesteśmy. Ja bardzo lubię bycie zaskakiwanym i lubię niespodzianki, ale w środku lasu to może jednak nie lubię być zaskakiwana i nie lubię niespodzianek:)
I jeszcze w związku z boskim niebieskim niebem przypomniał mi się pewien cytat z Zakapiorskiej Księgi:)
J. Bet tak śpiewał o Jędrku Połoninie:„Bo
mówił wszystkim prosto w oczy, że kląć nie trzeba na ten świat, bo można
leżeć nawet w błocie i patrzeć w niebo pełne gwiazd.”
Ludzie muszą przestać tyle narzekać. Przecież świat jest taki piękny.