Kiedy wracałyśmy z Rajskiego, udało mi się jeszcze zabrać Madzię na sobieński zamek. Nawet pobawiłam się trochę w Sabinę P-Sz. ( pozdrawiam:*) i na chwilę zamieniłam się w przewodnika, bo coś tam o tym zamku czytałam, no i byłam tam kilka razy, w tym raz z Sabiną.
Gdybym wiedziała wcześniej, że tam będziemy, to przypomniałabym
sobie też którąś z legend Potockiego o Sobieniu, bo jeśli mam być
szczera, to mi się już te wszystkie księżniczki i rycerze mylą. Pamiętałam tylko, że na pewno jakaś niewiasta się tam do Sanu rzuciła. Przyjechałam do domu, otworzyłam legendy i okazało się, że nie jedna, a minimum dwie!