Dziś mija 6 miesięcy od mojej ostatniej rozmowy z Tata. Rozmawialiśmy w piątek, a w sobotę już go nie było. Umawialiśmy się na następny dzień - miał przyjechać montować u mnie w domu centralne. Śmiał się - opowiadał o imieninach jakie wyprawił w firmie. Pytałam go, czy się nie gniewa, ze nie będzie mnie z nim - miałam tylko wstąpić z kanapkami. Powiedział, ze wcale się nie gniewa. Miałam jechać na wycieczkę, i do tej pory mam do siebie o to zal - gdyby nie ta wycieczka to pojechałabym jak co weekend do domu i spędziła piątkowy wieczór z nim.
Tęsknie za tym jak odbierał ode mnie telefon. Co tam, Madziu?
Tata lubił wiśniowego Tymbarka. W piątek w drodze ze szkoły zrobiłam jeszcze małe zakupy, kupiłam tez Tymbark, i zawiozłam Tacie do Srogowa. Otworzyłam tan Tymbark kilka dni później. Na zakrętce pisało:
Wkrótce znów zaświeci słońce.