Miszmasz, czyli miks tego co sie akurat napatoczylo przed obiektyw:)
Wierzcie lub nie, ale widzialam Jacka Sparrowa!!! Na zdjeciu widac go tylko z tylu, ale gwarantuje, ze z przodu wygladal zupelnie jak ten z Karaibow ( i chyba mial tyle samo promili we krwi:)
Jako dumna posiadaczka 7 DVD z filmami Stathama ( wiem, nie jest to moze wielka sztuka, ale JAK on zmienia biegi w Transporterze...mmm), jakiez bylo moje zdziwienie, gdy jednego dnia popatrzyl na mnie z budki telefonicznej!
Tego samego dnia popatrzyl na mnie ktos jeszcze - tym razem z kartki urodzinowej. Tylko ze zamiast 32, powinno tam byc 21:)
To co mi sie tutaj nie podoba to to, ze Anglicy maja bardzo malo koszy na smiecie. Ale za to jest cos, czego maja w nadmiarze ( i bardzo dobrze!). Laweczki. Bardzo czesto jest tak, ze lawki funduje rodzina, aby uczcic bliska osobe. Takie lawki mozna znalezc w miejscach, gdzie sie tego najmniej spodziewamy. Np. tu u mnie jest jedna w lesie, a druga schowana za krzakami, za to z widokiem na zatoke.
A na zdjeciu ponizej to, czego jest tu baaardzo duzo- mewy! I nie sa to byle jakie mewy. Niektore maja rozmiary naszych indykow. Ta na zdjeciu byla taka wielka, ze jak jej zrobilam zdjecie, to prawie sie spodziewalam, ze powie Funt za fotke!
I ostatnie zdjecie, tym razem z centrum miasta. W srodku ronda znajduje sie stary kosciol zbombardowany w trakcie II Wojny Swiatowej.