I wreszcie mam - zdjęcia mojej nowej - starej podłogi. Jest CUDNA! A jak się po niej chodzi! Na zdjęciach widać głównie moje nowe - stare krzesła. Używane krzesła wypatrzyłam w Emaus. Ponieważ na starość wyrabia mi się bardzo pożyteczny nawyk przmyśliwania zakupów dwa razy ( dziwne, odruch ten mam tylko przed zakupami - normalnie to nie myślę tylko robię - pewnie ma to jakiś związek ze stanem mojego konta:) nie kupiłam ich od razu. Tydzień za mną te krzesła chodziły. Po tygodniu stwierdziłam, że jeśli jeszcze tam są to znak, że mam je kupić. Najśmieszniejsze jest to, że jedno krzesło kosztowało tyle samo co...poducha na nie:) Czyli całe 20 złotych.
Hmm, a może by tak coś kreatywnie stworzył...yyyy chyba nie. Może jednak zostanę przy swoim konserwatyzmie:)
A poniżej sesja: -Jestem krzesło i jestem anonimowym meblem. -Witaj krzesło!
Jak Pan zaczął robić podłogę to krzesła zostały eksmitowane do mojego tymczasowego warsztatu, czyli przyszłego centrum rozrywkowo - sportowego;)
No i wreszcie - TADAAAAAA!!!!!
A tu jeszcze ten stół z Ikea, który niby miał mi się nie zmieścić do auta - już złożony i przemalowany. A przez kogo? Przez Boba K. czyli mnie:)
Mój brat ostatnio opowiada mi kawały z serii "czym się różni"...oczywiście dopasowane do mojego zawodu. No więc: Czym się różni pizza od nauczycielki języka angielskiego? Pizza jest w stanie wyżywić 4 osoby:)
A czym się różni balkon od nauczycielki języka angielskiego? Balkon jest w stanie utrzymać 4 osoby:) MT nie zakapowała, więc nie wiem, czy Wy się połapiecie. Ja tylko przypomnę, żeby nie było nieporozumienia - ja tam ze swojej pensji jestem BARDZO zadowolona!